Rośnie liczba obcokrajowców powoływanych do reprezentacji z Widzewa. W tym sezonie w swoich drużynach narodowych zadebiutowało dwóch graczy łódzkiego klubu.
W poniedziałek Juljan Shehu zagrał w koszulce reprezentacji Albanii po raz pierwszy w karierze. Rywal nie był zbyt silny – to Andora, ale w takim momencie nie jest to dla debiutanta chyba aż tak ważne. – Dla mnie to powołanie to spełnienie marzeń. Nie spodziewałem się, że dzisiaj zagram. Kiedy trener mi to powiedział, byłem zaskoczony. Cieszę się z debiutu i ze zwycięstwa – powiedział po meczu widzewiak. Albania wygrała 3:0, a Shehu miał w tym swój udział. Grał przez cały mecz, został wysoko oceniony.
Gra w PKO Ekstraklasie, a także w Widzewie, może więc być trampoliną do reprezentacji. Przekonał się o tym jesienią także Samuel Kozlovsky, który po raz pierwszy w życiu dostał powołanie do kadry Słowacji. Zadebiutował i dostawał kolejne zaproszenia. Pewnie teraz też pojechałby na spotkanie z kolegami z drużyny narodowej, ale na przeszkodzie stanęła kontuzja.
W drugim meczu barażowym o drugą dywizję Ligi Narodów ze Słowenią zagrał za to Lubomir Tupta, będący na wypożyczeniu do Widzewa do końca sezonu.
W przeszłości dobrą grą w łódzkim zespole na powołanie zapracował też inny Słowak Henrich Ravas. Konkurencja w kadrze na pozycji bramkarza jest jednak tak duża, że Henio nie zaliczył wciąż debiutu. Ale był na Mistrzostwach Europy. Teraz był na liście rezerwowej.
Wcześniej powołana regularne dostawał Andrejs Ciganiks, ale tak było już wcześniej. Łotysz od lat regularnie ubiera koszulkę reprezentacji swojego kraju. Teraz rozegrał niemal cały mecz przeciwko Andorze (1:0 wygrała Łotwa) i cały przeciwko Anglii na Wembley (3:0, ale dla rywali).
W historii Widzewa było kilkunastu piłkarzy, którzy z łódzkiego klubu dostawali powołanie i zagrali w barwach narodowych. Pierwszym był Mołdawianin Aleksander Curtian, jakby nie patrzeć mistrz Polski z Widzewem.
Robertas Poskus, Mindaugas Panka oraz Darvydas Sernas to kadrowicze Litwy. Oprócz Ciganiksa byli też inni Łotysze. Jurijś Żigajevs, a także bracia Aleksejs i Eduards Visnakovs.
Riku Riski zagrał jako piłkarz Widzewa dla Finlandii, Ugo Ukah dla Nigerii, Lewon Hajrapetjan dla Armenii, Kevin Lafrance dla Haiti, Edgar Bernhardt dla Kirgistanu, a Henrik Ojamaa dla Estonii. Później to już wymienieni Ciganiks, Kozlovsky, Tupta i Shehu. Użytkownik portalu X naliczył ich siedemnastu.
Julian Sheku – pełne 90 minut w swoim debiucie 😎
— Piotr (@PiotrekGozdzik) March 24, 2025
Stał się jednocześnie 17 zagranicznym piłkarzem który zagrał w swojej reprezentacji będąc piłkarzem @RTS_Widzew_Lodz 😎🇦🇹
Gratulacje 😏 https://t.co/0OicUwf5G7
Czy będzie ich więcej? Szanse na to są. Chyba największe z widzewskich obcokrajowców ma Lirim Kastrati, który na koncie ma już 17 występów w kadrze Kosowa. Jest do niej powoływany od 2017 roku. Ostatnio jednak nie grał w reprezentacji.
Na kolejne powołanie czeka też Said Hamulić. Bośniak rozegrał w drużynie narodowej 6 spotkań. W 2023 roku widzewiak oznajmił, że nie chce w niej grać, tylko reprezentować Holandię. W końcu jednak zmienił zdanie na skutek powołania od selekcjonera Bośni. Hamulić zadebiutował 17 czerwca tego samego roku przeciwko Portugalii.
CZYTAJ TEŻ: Sytuacja kadrowa w Widzewie. Dobre i ciut gorsze wieści [ZDJĘCIA]
Kastrati i Hamulić muszą jednak regularnie i dobrze grać, by wrócić do gry w swoich reprezentacjach, ale nie jest to wykluczone.
Co innego w przypadku np. Frana Alvareza, Juana Ibizy, Luisa da Silvy i Fabio Nunesa, Sebastiana Kerka czy Noaha Diliberto. Jak by się nie starali, to Hiszpanie, Portugalczycy, Niemcy i Francuzi mają lepszych od nich. Z kolei Czech Marek Hanousek już chyba jest zbyt stary.
Pozostają jeszcze Peter Therkildsen, Polydefkis Volanakis i Hilary Gong. Im nie można odbierać szans, ale będzie naprawdę bardzo trudno. Tak samo, jak polskim piłkarzom Widzewa, dostać się do naszej reprezentacji.