H. Skrzydlewska Orzeł Łódź przegrał z Ostrovią Ostrów Wielkopolski w pierwszym ćwierćfinale 2. Ekstraligi żużlowej. Niewykluczone, że był to ostatni żużlowy mecz w na łódzkiej Moto Arenie.
Gospodarze rozpoczęli spotkanie bardzo dobrze, prowadząc po dwóch biegach 9:3. W piątym wyścigu ich przewaga wzrosła nawet do 19:11. Jednak goście stopniowo odrabiali straty, zaś decydujące okazały się trzy ostatnie biegi, wygrane przez ostrowian 5:1, 4:2 i 5:1.
Bardzo słabo spisali się Daniel Kaczmarek i Benjamin Basso. Pierwszy nie zdobył choćby punktu, a Basso w pięciu wyścigach wywalczył zaledwie dwa oczka. Orzeł długo pozostawał w grze dzięki świetnej jeździe trzech innych seniorów. Luke Becker zdobył 12 punktów, Oliver Berntzon 11, z Tomasz Gapiński 9.
– Mecz był ładny, ale w końcówce oddaliśmy zwycięstwo. Myślę, że pan Kaczmarek przeszedł sam siebie. Jego punktów wyjątkowo brakowało. Pan Basso również nie okazał się lwem. Nie byliśmy więc orłami, tylko skowronkami – ocenił w rozmowie z Canal+ Sport Witold Skrzydlewski. – Ustaliłem z zawodnikami, że jeśli przegrają do ośmiu punktów, to pojadą rewanż w najsilniejszym składzie. Gdyby przegrali wyżej, to pojechałoby pięciu juniorów i pan Kaczmarek miałby już wakacje. Cieszę się więc, że jest taki wynik – dodał.
Po meczu nie mogło zabraknąć pytań o przyszłość łódzkiego klubu. Przypomnijmy, że Witold Skrzydlewski zadeklarował chęć sprzedaży Orła za symboliczną złotówkę.
– Słyszał pan, jak każą mi tu „wyp…”, więc myślę, że tu świetlana przyszłość czeka klub, jak mnie już tu nie będzie. Chcemy oddać klub za złotówkę. Na razie prowadzimy rozmowy, jeden pan prowadzi rozmowy przez media – odpowiedział Skrzydlewski, który odniósł się jednocześnie do wulgarnych okrzyków części kibiców.
– Ja i moja rodzina nie zasłużyliśmy na to, by nami pomiatać. Dołożyliśmy do tego klubu kilkadziesiąt milionów złotych, w tym roku dołożymy ponad 5,5 miliona, a sami państwo widzą, ilu kibiców jest na stadionie. Na początku był cień szansy, że zmienię zdanie, ale ci państwo, którzy krzyczą, żebym „wyp…” przekonali mnie w 100%, żeby tu moja noga więcej nie stanęła – zakończył właściciel Orła Łódź.