W niedzielę Widzew zmierzy się z Legią Warszawa. Podopieczni Daniela Myśliwca są wyczuleni na boiskowe prowokacje piłkarza Legii.
10 marca na stadion przy Al. Piłsudskiego 138 w Łodzi przyjedzie Legia Warszawa. Wśród zawodników ze stolicy jest oczywiście ich kapitan. Josué to z pewnością piłkarz o dużych umiejętnościach, ale też bardzo trudnym charakterze na boisku.
Z pewnością podopieczni Daniela Myśliwca będą musieli uważać, żeby zachować zimną krew i nie dać sprowokować się Portugalczykowi. Mateusz Żyro jest tego świadomy:
– Na pewno będzie bardzo ważne, żeby nie dać się sprowokować. Wiemy, w jaki sposób on gra i jak się zachowuje. Pokazywał to już w poprzednich spotkaniach – mówił na konferencji przed meczem z Legią obrońca Widzewa.
Defensor Widzewa dosadnie wyraził, że ma nadzieję, że jemu i jego kolegom uda się pokazać boiskową wyższość na boisku, w sposób sportowy.
– Mam nadzieję, że my będziemy ponad to i swoją wyższość będziemy pokazywać w sytuacjach boiskowych, a nie robiąc z siebie, kolokwialnie mówiąc, pajaców – dodał Żyro.
Dla Mateusza Żyry mecz z Legią to jednocześnie spotkanie przeciwko byłemu klubowi: – Zawsze mecz przeciwko byłym zespołom jest czymś specjalnym i te emocje są trochę inne. Miałem też tak przed meczem ze Stalą Mielec. To na pewno są specjalne emocje. Teraz udowadniać coś mogę jedynie sobie, żeby się rozwijać i być lepszym zawodnikiem – mówił zawodnik Widzewa na temat udowadniania swojej wartości stołecznemu klubowi.
CZYTAJ TAKŻE: Co z oprawą kibiców Legii na mecz z Widzewem? Są wątpliwości
2 Comments
Jak było do przewidzenia PZPN odrzucił wniosek Widzewa o powtórzenie brutalnie zarżniętego przez sędziów meczu Wisła Kraków-Widzew Łódź… Ponowne skrzywdzenie Widzewa nastąpiło w meczu ligowym ze Śląskiem Wrocław, kiedy lekkie dotknięcie głowy rywala przy wybijaniu górnej piłki przez Gikiewicza, wywołało u niego potężne “padolino” i symulowanie objawów rodem ze szpitalnego oddziału intensywnej terapii… Dodatkowo jak stwierdził ekspert sędziowski Canalu +, Pan Adam Lyczmański, zespół Widzewa został pozbawiony rzutu karnego za pociąganie koszulki i ściąganie na ziemię Jordiego Sancheza w polu karnym rywali. W przekazach piłkarskiej centrali skupiono się jedynie na pokazaniu braku spalonego Nahuela, podczas zdobycia drugiej bramki przez wrocławian… Te dwa mające kolosalny wpływ na wynik meczu ewidentnie pominięto, aby przykryć kardynalne błędy sędziów tego meczu… Nie od dziś bowiem jest wiadomo, że PZPN i twórczość filmowa pt. “Piłkarski poker”, mają ze sobą wiele wspólnego i prezentują działania o strukturze mafijnej… W tym skostniałym stowarzyszeniu piłkarskim rządzą zasady autokratyczne, wykluczające jakiekolwiek pozytywne zmiany ingerujące w ten prywatny folwark stworzony przez ludzi wzajemnej, związkowo-prywatnej adoracji… Tam właśnie widać prawdziwy wrzód polskiej piłki nożnej, która przy tych do cna skorumpowanych ludziach, z żadnego dołka się nie wgrzebie…
… nie wygrzebie…