Widzew pokonał Lecha przy Al. Piłsudskiego 138. Jednym ze strzelców goli okazał się Fran Álvarez. Co do powiedzenia po meczu miał hiszpański pomocnik?
Widzew pokonał Lecha 2:1 przed własnymi kibicami po raz pierwszy od blisko 18 lat. Jednym ze strzelców był Fran Álvarez. Hiszpan podkreślił, że bardzo istotna dla końcowego wyniku była pierwsza część gry, po której łodzianie prowadzili.
– Jestem bardzo szczęśliwy z wygranej. PIerwsza połowa była bardzo dobra. Ta połowa była dla kluczowa, ale druga mogłaby być lepsza. Graliśmy jednak przeciwko bardzo dobrej drużynie. Musimy dalej podążać tą drogą – powiedział tuż po meczu hiszpański pomocnik.
Drugie 45 minut wyglądało już o wiele gorzej w wykonaniu Widzewa, który musiał się bronić przed atakami Lecha. W 90. minucie okazję na zamknięcie spotkania miał Juljan Shehu, ale przegrał pojedynek z Bartoszem Mrozkiem.
– W pierwszej połowie strzeliliśmy dwie bramki, ale w końcówce straciliśmy jedną. Druga połowa dlatego wyglądała, jak wyglądała. Walczyliśmy ciężko, żeby zdobyć trzy punkty. Juljan mógł strzelić trzeciego gola i zakończyć ten mecz, ale czasami taki jest futbol i nie zawsze się to uda. Cały zespół pracował ciężko, również zmiennicy – kontynuował Álvarez.
Fran Álvarez wpisał się na listę strzelców, ale jak sam przyznał potrzebował do tego trochę szczęścia, bo jego strzał nie był tak dokładny, jak sobie założył.
– Strzał był słaby, ale odrobina szczęścia wystarczyła, żeby piłka wpadła do bramki – zakończył Hiszpan.
CZYTAJ TAKŻE: Koniec czekania. Widzew po prawie 18 latach wygrywa z Lechem u siebie