Piłkarze Widzewa wracają do Serca Łodzi w świetnych nastrojach. Po fatalnym początku roku za nimi świetny okres. Warto podtrzymać dobrą passę.
Nie zawsze zmiana trenera przynosi dobre efekty, ale tym razem jest na odwrót. Po odejściu Daniela Myśliwca zarówno gra, jak i wyniki poprawiły się, a pierwsze zwycięstwo w 2024 roku z GKS-em Katowice, dodało piłkarzom pewności siebie. Do tego stopnia, że wygrali też z Piastem Gliwice. Seria dwóch kolejnych zwycięstw zdarzyło się w tym sezonie wcześniej tylko raz, kiedy na początku rozgrywek łodzianie pokonali Lecha Poznań i Cracovię. Do tego mecz z Piastem był drugim z rzędu bez straty gola, pierwszym różnicą dwóch bramek od listopada i pierwszym zwycięstwem na wyjeździe od października.
CZYTAJ TEŻ: Tomasz Stamirowski zostaje w Widzewie, ale… zakończył pewną misję
To wszystko sprawiło, że przewaga nad strefą spadkową powiększyła się od czasu odejścia Myśliwca z 5 do 10 punktów. Jeszcze nie jest idealnie, ale można już pisać i mówić, że Widzew oddala się od spadku, a nie do niego przybliża.
Wygrana z Lechią byłaby wisienką na torcie. Trzy zwycięstwa z rzędu? Bajka.
Ale łatwo nie będzie, bo zespół z Gdańska też walczy o utrzymanie i jest w gorszej sytuacji od Widzewa. Chociaż postęp jest, bo Lechia ostatniej kolejce nieoczekiwanie pokonała mistrza Polski Jagiellonię Białystok i wydostała się ze strefy spadkowej. Piłkarze z Gdańska na pewno poczuli, że nie wszystko stracone. Muszą jednak punktować dalej, bo konkurencja jest duża.
Mecz z Lechią będzie drugim w roli trenera Widzewa Żeljko Sopicia i pierwszym w Sercu Łodzi. To też zobowiązuje, więc można być pewnym, że Chorwat nastawi swoich piłkarzy bardzo bojowo. Grać mają tylko ci, którzy dadzą z siebie 100 procent. Patrząc na groźną minę Sopicia można ufać, że nikt nie odstawi nogi.
Widzew – Lechia Gdańsk, piątek, godzina 20.30.