Żużlowcy H. Skrzydlewska Orła Łódź pokonali Ostrovię 49:41. To jednak było za mało, by już teraz zapewnić sobie utrzymanie w drugiej ekstralidze.
Spore zaskoczenie miało miejsce jeszcze przed meczem. W składzie H. Skrzydlewska Orła na spotkanie z Ostrovią zabrakło bowiem jednego z liderów łódzkiego zespołu – Andreasa Lyagera, którego zastąpił Matej Zagar.
– Pewnie nikt się tego nie spodziewał, ale myślę, że Matej obronił się swoją jazdą. Kibice na pewno zastanawiali się, co ja robię, bo odsunąłem gościa, który zdobył w Ostrowie 11 punktów, a wstawiłem gościa, który tam zrobił zero. Taki jest żużel, czasami trzeba zaryzykować i dużo nam nie brakowało – skomentował Maciej Jąder.
Ten wybór okazał się słuszny, bo Zagar spisał się bardzo dobrze. 42-latek zakończył zawody z dorobkiem 11 punktów. Lepszy od niego w łódzkiej drużynie był tylko Robert Chmiel, a mimo to Zagar nie był do końca zadowolony ze swojego występu.
– Z trenerem Maciejem mieliśmy dobry plan. Jestem zły, bo dużo nie zabrakło, a do tego poza pierwszym i ostatnim biegiem, w którym miałem wspaniałą prędkość, mogłem reagować nieco inaczej – ocenił Matej Zagar.
Zwycięstwo z Ostrovią smakowałoby inaczej, gdyby nie fakt, że łódzcy żużlowcy podchodzili do dzisiejszego spotkania ze stratą 12 punktów z pierwszego meczu. Do pełni szczęścia zabrakło dobrej jazdy juniorów Orła. W sześciu wyścigach Orgacki z Buszkiewiczem zdobyli łącznie trzy punkty. Ich odpowiednicy z Ostrowa – siedem.
– Drużyna pojechała fajnie, ale niestety brakuje nam tych juniorów. Jeden dobry bieg to strasznie mało – skomentował trener H. Skrzydlewska Orła.
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź przegrał dwumecz z Ostrovią 88:92. Cały czas nie jest pewny utrzymania. W bezpośredniej walce o pozostanie w drugiej ekstralidze naszych żużlowców czeka rywalizacja z gorszym z pary PSŻ Poznań – Unia Tarnów.