Trener ŁKS-u po 0:6: "Wszystko biorę na siebie"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Trener ŁKS-u po 0:6: "Wszystko biorę na siebie" - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaPo porażce 0:6, trener ŁKS-u mógł tylko przeprosić fanów. Los wyjątkowo nie sprzyjał ŁKS-owi w Wielką Sobotę. Nie dość, że z Jagiellonią nie mogli zagrać między innymi Pirulo i Riza Durmisi, to jeszcze na rozgrzewce wypadł Michał Mokrzycki, jeden z najważniejszych piłkarzy beniaminka. Zastąpił go Engjell Hoti, który wsławi się tym, że pierwszy faul popełnił jeszcze przed upływem pierwszej minuty spotkania. Czytaj także: Wysoka porażka ŁKS-u. - Trudno odnieść się do tego meczu, bo każdy widział, jak to wyglądało.

Po porażce 0:6, trener ŁKS-u mógł tylko przeprosić fanów.

Los wyjątkowo nie sprzyjał ŁKS-owi w Wielką Sobotę. Nie dość, że z Jagiellonią nie mogli zagrać między innymi Pirulo i Riza Durmisi, to jeszcze na rozgrzewce wypadł Michał Mokrzycki, jeden z najważniejszych piłkarzy beniaminka. Zastąpił go Engjell Hoti, który wsławi się tym, że pierwszy faul popełnił jeszcze przed upływem pierwszej minuty spotkania.

- Trudno odnieść się do tego meczu, bo każdy widział, jak to wyglądało. Mogę tylko przeprosić kibiców ŁKS-u za wynik. Zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas ciężki mecz na terenie lidera, który posiada dużą jakość indywidualną i potrafi zbalansować grę w obronie i ataku - mówił Marcin Matysiak, trener ŁKS-u.

Sześć stracony goli ŁKS-u

Jakby tego było mało jeszcze przed końcem pierwszej połowy, za głupi faul z boiska wyleciał Adrien Loveau. Łodzianie grali w osłabieniu, przed przerwą stracili dwie bramki. Nie uznano im strzelonego gola.

- Trudno było rywalizować w dziesiątkę z gospodarzami. Trudno jest z Jagiellonią nawet, gdy gra się po jedenastu. W kilku sytuacjach zawiodła komunikacja w naszych szeregach. Szkoda, że straciliśmy drugą bramkę zaraz po tym, jak mogliśmy wyrównać - dodał Matysiak.

Druga połowa to kompletna dominacja Jagielloni. Krótkimi chwilami, ełkaesiacy w ogóle opuszczali swoje pole karne. Stracili cztery gole.

- W drugiej połowie byliśmy zepchnięci do obrony niskiej i przy tak wyszkolonych zawodnikach Jagiellonii ciężko było nam w działaniach defensywnych. Wszystko biorę na siebie więc jeszcze raz przepraszam naszych kibiców - zakończył Matysiak.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo