Widzew Łódź przegrał trzeci mecz z rzędu. Tym razem lepsi od łodzian byli gracze Lecha Poznań.
Mecz w Poznaniu był dla Widzewa pierwszym pod wodzą Patryka Czubaka. Sytuacja łodzian była daleka od wymarzonych, nie tylko w związku z zawirowaniami dotyczącymi zmiany na ławce trenerskiej. RTS przegrał dwa ostatnie mecze, a w starciu z mistrzem Polski musiał radzić sobie bez swojego napastnika, Sebastiana Bergiera.
Trener Czubak dokonał kilku roszad w składzie. Czerwono-biało-czerwoni wyszli w następującym ustawieniu: Kikolski – Krajewski, Żyro, Visus, Gallapeni – Alvarez, Czyż, Shehu – Baena, Pawłowski, Fornalczyk
Mecz zaczął się lepiej dla widzewiaków, którzy kilkukrotnie gościli pod bramką Bartosza Mrozka. Szybko, bo już w 10. minucie zdobyli też gola za sprawą Bartłomieja Pawłowskiego, ale “tradycyjnie” już w tym sezonie, bramka została anulowana przez VAR. Tym razem decyzja była jednak słuszna, bo na spalonym był Shehu, który pierwszy oddawał strzał na bramkę Lecha. Po tej sytuacji gospodarze się przebudzili i zaczęli przeważać. Efektem tego była bramka zdobyła przez Palmę w 21. minucie. Widzew ewidentnie nie mógł się odnaleźć na boisku, Lech przeważał.
Lepiej wyglądało to po przerwie. Łodzianie świetnie zaczęli, najpierw blisko bramki był Angel Baena, a chwilę później sędzia wskazał na rzut karny dla widzewiaków. Do piłki podszedł Bartłomiej Pawłowski i doprowadził do wyrównania!
Bartłomiej Pawłowski wykorzystuje rzut karny i Widzew doprowadza do remisu przy Bułgarskiej! 🎯
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 31, 2025
📺 Transmisja meczu w CANAL+ SPORT 3, CANAL+ PREMIUM i w serwisie CANAL+: https://t.co/54KRMEj7C2 pic.twitter.com/MTq4rtB8Af
RTS cisnął dalej i chciał strzelić kolejnego gola. Niestety, ten padł dla Kolejorza. W 65. minucie świetną paradą popisał się Kikolski, ale chwilę później popełnił błąd przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego i na listę strzelców wpisał się Fiabema. Podopieczni Nielsa Friedrieksena kontrolowali przebieg gry, mieli świetną okazję na trzecie trafienie, ale nad bramką uderzył Lisman. W tamtej sytuacji fatalny błąd popełnił Ricardo Visus. W 77. minucie groźnie zaatakował Widzew, szybko piłkę rozegrali Akere z Alvarezem, ale w polu karnym zabrakło zdecydowania po stronie Tonio Teklicia. Kilka minut później ten sam zawodnik uderzył groźnie, ale niecelnie.
Ostatnie minuty należały do podopiecznych Patryka Czubaka, którzy cały czas szukali sposobu na wyrównanie. Łodzianom, podobnie jak pod wodzą Zeljko Sopicia, cały czas czegoś brakowało, a w doliczonym czasie sprawiali wrażenie, jakby brakowało im nawet wiary. Widzew w swoim pierwszym meczu pod wodzą Patryka Czubaka przegrał 1:2, to w sumie trzecia z rzędu przegrana łodzian. Dziś nie zagrali źle, ale na Lecha to nie wystarczyło. Łodzianie po siedmiu meczach mają siedem punktów.
Lech Poznań – Widzew Łódź 2:1
1:0 – Palma
1:1 – Pawłowski
2:1 – Fiabema
Lech Poznań: Mrozek, Pereira (86′ Douglas), Skrzypczak, Mońka, Moutinho (60′ Gurgul), Ouma (60′ Thordarson), Kozubal (60′ Rodriguez), Bengtsson (60′ Lisman), Jagiełło, Palma, Fiabema
Widzew Łódź:
Kikolski, Krajewski, Żyro, Visus, Gallapeni, Alvarez, Czyż (81′ Selahi), Shehu, Baena (66′ Akere), Pawłowski (66′ Klukowski), Fornalczyk (76′ Teklić)