W Widzewie nastał czas Imada Rondicia

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

W Widzewie nastał czas Imada Rondicia - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaDługo czekał na swoją szansę, ale właśnie ją dostał. Imad Rondić jest bardzo blisko pierwszego składu Widzewa. Cały czas kibice mają spore wątpliwości, czy Imad Rondić ma tyle duże umiejętności, by być wzmocnieniem łódzkiej drużyny. Dotychczas zagrał w ośmiu meczach w PKO Ekstraklasie i w jednym Pucharu Polski. Teoretycznie to sporo, by go ocenić, ale jeśli dodamy, ile grał w tych spotkaniach, to jednak trudno to zrobić, by było uczciwie.

Długo czekał na swoją szansę, ale właśnie ją dostał. Imad Rondić jest bardzo blisko pierwszego składu Widzewa.

Cały czas kibice mają spore wątpliwości, czy Imad Rondić ma tyle duże umiejętności, by być wzmocnieniem łódzkiej drużyny. Dotychczas zagrał w ośmiu meczach w PKO Ekstraklasie i w jednym Pucharu Polski. Teoretycznie to sporo, by go ocenić, ale jeśli dodamy, ile grał w tych spotkaniach, to jednak trudno to zrobić, by było uczciwie. W lidze Bośniak uzbierał zaledwie 102 minuty - ani razu nie było go w jedenastce, a w pucharowym meczu ponad 90 minut, bo grał od początku do końca.

Napastników rozlicza się z goli i 24-latek strzelał je w dwóch ostatnich meczach - z Concordią Elbląg oraz Piastem Gliwice. W pucharowym meczu zdobył nawet dwie bramki, ale jednego sędzia nie uznał, bo arbitrzy ocenili, że wcześniej inny widzewiak faulował rywala. Rondić stracił więc gola.

- Oczywiście, że czuję się dobrze strzelając gole, ale jeszcze lepiej smakują one, gdy wygrywasz, bo wtedy możesz cieszyć się w pełnie z trafienia razem z drużyną - mówił po meczu w Gliwicach po porażce z Piastem.

Rozwiń

Bośniak przyszedł do Widzewa latem ze Slovana Liberec. Nigdy nie strzelał wielu bramek, więc trudno teraz spodziewać się, że będzie walczył o koronę króla strzelców. W ostatnich dwóch sezonach strzelał ich po 4, wcześniej o dwie więcej. Jego rekord to 8 bramek zdobytych w drugim zespole Slavii Praga.

Szansa dla Imada Rondicia

Może jednak teraz "odpali"? Jest niemal pewne, że Bośniak w sobotnim meczu ze Stalą Mielec wyjdzie w pierwszym składzie. Po pierwsze zasłużył na to strzelając dwie bramki w dwóch kolejnych meczach, a po drugie - ze Stalą zagrać nie będzie mógł Jordi Sanchez, który musi pauzować za cztery żółte kartki.

- We wcześniejszych wywiadach już podkreślałem, że bardzo lubię grać razem z Jordim, bo razem potrafimy narobić rywalom niemałych problemów. W następnym meczu on nie zagra, ale ja nie czuję rywalizacji między nami - myślę, że wspólnie sprawiamy, że każdy z nas staje się lepszy - uważa Rondić.

A pytany o kolejny mecz stwierdził: - Jeśli chodzi o następny mecz - w sumie nie mogę powiedzieć, że na pewno zagram, bo to decyzja trenera. Jeśli jednak dostanę szansę, wykorzystam ją w stu procentach. Chcę po prostu grać i strzelać gole.

Warto też zauważyć, że Bośniak dobrze współpracuje z Sebastianem Kerkiem, który umie znaleźć kolegę przed bramką. To Niemiec asystował przy trafieniach Rondicia. W ogóle można odnieść wrażenie, że 24-latek dobrze się ustawia w polu karnym, "piłka go szuka".

Może to już czas, by obaj wyszli w pierwszym składzie?

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo