Potencjalny dobrodziej Orła manipulował ofertami. Witold Skrzydlewski ujawnił nowe, szokujące fakty o sprzedaży klubu.
Orzeł Łódź jest wystawiony na sprzedaż. Klub można kupić za złotówkę. Obecny właściciel – Witold Skrzydlewski zapowiada, że drużynę przekaże po tym jak ureguluje wszystkie zaległości. Nowy właściciel wchodziłby do klubu bez zobowiązań finansowych.
Zgłosił się Adam Skowron. Biznesmen, jak sam przyznał, nie ma wystarczających pieniędzy, by utrzymać klub, ale wierzy, że jest w stanie pozyskać sponsorów, którzy mu w tym pomogą. I skarażył się na Skrzydlewskiego, który według niego nie chciał nawiązać z nim kontaktu, a gdy już się to udało traktował go obcesowo.
Obecny właściciel Orła odpowiedział w obszernym oświadczeniu. Jak się okazuje, na przykład podczas meczów żużlowych to Skowron unikał kontaktu ze Skrzydlewskim, a później nie odbierał od niego telefonu. Jakby tego było mało, ofertę na kupno akcji złożył podmiot, który zgodnie z prawem… nie posiada osobowości prawnej.
Według Skrzydlewskiego, Skowron dopuścił się manipulacji. Inną ofertę kupna przesłał do mediów, a inna trafiła do klubu. Szef Orła ma na to dowody. Oferty różnią się znacząco. Zawierają masę błędów, ale nie to jest najważniejsze.
– Pan Adam Skowron dopuścił się jawnej manipulacji. W wywiadzie załączone jest zdjęcie Oferty (Załącznik nr 5), które jest niezgodne z przesłaną do siedziby Klubu ofertą! (Załącznik nr 4). W odniesieniu do przesłanej oferty, Pan Adam Skowron oddzielił w nazwie oferenta swoje nazwisko od nazwy prowadzonej przez siebie działalności, co prawdopodobnie miało uwiarygodnić jego tłumaczenia, że złożył ofertę jako osoba prywatna. Dodatkowo w zmanipulowanej ofercie Pan Adam Skowron dodał między innymi zdanie o inwentaryzacji – tłumaczy Skrzydlewski.
I dodaje, że podjął już ostateczną decyzję. Chociaż prowadzi rozmowy z innymi podmiotami, proces sprzedaży klubu idzie bardzo wolno. Jeżeli do 30 września nie znajdzie się kupiec, według Skrzydlewskiego, Orzeł przestanie istnieć.
Łódzki Sport dotarł do reszty korespondencji, ale ze względu na poufność danych nie będzie jej ujawniał. Z dokumentów, które nam dostarczono jasno wynika, że Skrzydlewski mówi prawdę.
Bądź na bieżąco! Zaobserwuj Łódzki Sport w Google News
Reklama