Zaczęła się sprawa Mateusz Dróżdż kontra UMŁ

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zaczęła się sprawa Mateusz Dróżdż kontra UMŁ - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaW Sądzie Okręgowym w Łodzi zaczął się proces z powództwa byłego prezesa Widzewa przeciwko władzom miasta. Chodzi oczywiście o sprawę słynnego transparentu, który zawisł na płocie stadionu Widzewa w sierpniu 2022 roku podczas meczu z Legią Warszawa. Transparent wywiesili kibice - uderzał we władze Łodzi. Urzędnicy uznali, że przywiózł go na stadion Mateusz Dróżdż. Ówczesny prezes klubu był wtedy skonfliktowany z włodarzami miasta. Dzień po meczu prezes Miejskiej Areny Kultury i Sportu rozesłał do mediów zmontowany na film, który uderzał w Dróżdża.

W Sądzie Okręgowym w Łodzi zaczął się proces z powództwa byłego prezesa Widzewa przeciwko władzom miasta.

Chodzi oczywiście o sprawę słynnego transparentu, który zawisł na płocie stadionu Widzewa w sierpniu 2022 roku podczas meczu z Legią Warszawa. Transparent wywiesili kibice - uderzał we władze Łodzi.

Urzędnicy uznali, że przywiózł go na stadion Mateusz Dróżdż. Ówczesny prezes klubu był wtedy skonfliktowany z włodarzami miasta. Dzień po meczu prezes Miejskiej Areny Kultury i Sportu rozesłał do mediów zmontowany na film, który uderzał w Dróżdża. Było na nim widać m.in., jak przed meczem prezes pokazuje komuś transparent wyciągnięty w bagażnika swojego samochodu. Dróżdż udowadniał później, że był to zupełnie inny transparent. Za szkalujący go film żądął przeprosin. A, że się ich nie doczekał to złożył trzy pozwy - przeciwko prezesowi MAKiS-u Sławomirowi Worachowi, osobie, która zrobiła film, a także przeciwko jego przełożonym, czyli władzom Łodzi.

Prezes Widzewa czekał na przeprosiny

Dwa pozwy Dróżdż wycofał, bo zarówno Worach jak i twórca filmu, go przeprosili. Trzecich przeprosin się nie doczekał. Teraz zaczęła się sprawa w sądzie. Były prezes chce przeprosin oraz 30 tysięcy złotych na cel charytatywny.

W piątek przed sądem zeznawał Łukasz Goss, dyrektor Biura Promocji i Nowych Mediów w Urząd Miasta Łodzi. Przyznał, że to on zlecił zmontowanie filmu.

Przebieg procesu relacjonuje "Gazeta Wyborcza". - Relacje z ówczesnym prezesem Widzewa były od początku trudne, tak to ujmę, starając się być delikatnym. Były prezes systematycznie atakował miasto, zarzucając miejskiej spółce zaniechania, złą wolę i błędy, które miały przyczyniać się do problemów Widzewa. A to była nieprawda. Jako przedstawiciele miasta byliśmy wielokrotnie zaskoczeni tym, że pan prezes Dróżdż w taki demagogiczny sposób próbuje nastawić kibiców Widzewa przeciwko nam. Od samego początku jego bytności w klubie ani miasto, ani spółka nie odpowiadały na te nieprawdziwe informacje, które wielokrotnie, za pomocą mediów społecznościowych, podnosił - mówił Goss.

Dodał, że podczas meczu z Legią władze miasta uznały, że już dłużej nie mogą być obojętni. Stąd pomysł z filmem.

Proces będzie kontynuowany. Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 2 lutego.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo