Reklama
Reklama

Łódź powinna wspierać zawodowy sport, żeby nie być gorsza od innych

Czas 2 min czytania
Łódź powinna wspierać zawodowy sport, żeby nie być gorsza od innych

Drużyna Widzewa gra w Centralnej Lidze Juniorów Fot. Marcin Bryja/widzew.com

W 2020 roku Łódź w przeliczeniu na jednego mieszkańca wydała na wsparcie klubów sportowych 11,7 zł. To ponad dwa razy więcej niż Warszawa, ale pięć razy mniej niż Kielce czy Lublin.

Reklama

„Rzeczpospolita” opublikowała niedawno raport o wsparciu klubów sportowych przez samorządy (tutaj całość). Dziennikarze zebrali dane z większości dużych i średnich polskich miast i porównali je. Dowiedzieliśmy się m.in., że najwięcej pieniędzy z budżetów miast i gmin przeznaczonych jest oczywiście na piłkę nożną, ale wydatki spadły w porównaniu z 2019 rokiem. Co ciekawe, zespoły siatkarskiej PlusLigi dostały w sumie o 13,5 mln mniej od koszykarskich z ekstraklasy. I jeszcze jedno porównanie: wsparcie dla drużyn z piłkarskiej ekstraklasy jest tyko o 10 mln zł wyższe niż da pierwszoligowców.

Jeśli chodzi o wartości bezwzględne, to najwięcej pieniędzy na sport zawodowy dał w ubiegłym roku Wrocław (19,4 mln zł), drugo był Lublin (18,6 mln), a następny Gdańsk (12,98 mln). Łódź jest 12. z 7,875 mln zł, a przed nią są m.in. Katowice , Płock, Gdynia, Kielce, Tychy, Gliwice, Warszawa i Częstochowa.

Reklama

Najciekawsze jest jednak zestawienie wydatków na jednego mieszkańca. Tutaj zdecydowanym liderem są Polkowice (240 zł), Tychy dały (81 zł), Kielce i Lublin po 55 zł, Gliwice 53 zł, a Katowice – 40 zł. Za Łodzią (11,7 zł), są Warszawa, Kraków i Poznań. Stolica wspiera jednak mniej klubów i ma trzy razy więcej mieszkańców, a w Krakowie i Poznaniu na wysokim poziomie została tylko piłka nożna.

We wszystkich porównaniach Łódź wypada średnio lub nisko. W 2021 roku będzie gorzej, bo pieniądze są trochę mniejsze. Kluby mają jeszcze nadzieję, że skarbnik miejski coś dorzuci, jak to już się zdarzało w poprzednich latach, jednak władze studzą optymizm. Bo kasa jest pusta, a mając do wyboru oświatę i kluby sportowe, tak naprawdę wyboru nie ma.

Urzędnicy podkreślają, że Łódź nie ma sobie równych pod względem nakładów na infrastrukturę sportową. Takiej bazy nie ma żadne inne miasto w Polsce. Ale sport to piramida, na której szczycie są profesjonalne kluby. Bez ŁKS-u i Widzewa dzieci nie będą garnąć się do akademii. Bez ŁKS Commercecon i Grot Budowlanych nie będzie zainteresowania siatkówką i w przyszłości stadiony i hale będą puste.

Reklama

Zasadniczo jestem przeciwny pompowaniu dziesiątek samorządowych milionów w zawodowy sport i poparłbym taką decyzję, gdyby finansowanie solidarnie wstrzymały wszystkie miasta i gminy. Na razie to nieprawdopodobne, dlatego Łódź powinna się postarać, żeby promujące ją przecież drużyny miały równe szanse rywalizować w kraju.

Więcej pieniędzy na pewno można znaleźć, choćby przez ograniczenie wydatków na niewiele dające imprezy, jak choćby koszykarskie campy. Tylko w tym roku za JEDEN DZIEŃ zabawy ze znanymi koszykarzami zapłacono z miejskiej kasy 100 tys. zł (w poprzednim aż 170 tys.!). To tylko o 5 tys. zł mniej, niż ŁKS i Widzew dostają razem na szkolenie przez cały rok i połowę tego, ile seniorskie drużyny otrzymały na drugie półrocze.

Podobnych wydatków było i jest więcej. Jeśli pozostaną, będziemy z zazdrością patrzeć na sukcesy osiągane przez drużyny z Bydgoszczy, Szczecina, Wrocławia, Lublina czy Kielc, a przecież Łódź jest większa od tych miast, ma bogatsze tradycje sportowe i lepszą bazę.

Reklama

PS. Za ostatni koszykarski camp Łódź zapłaciła z budżetu na promocję, czyli gdzieś jednak są w miejskiej kasie ukryte pieniądze.

Reklama

KoszykówkaPiłka nożnaPublicystykaSiatkówka

Grot Budowlani ŁódźŁKS Commercecon ŁódźŁKS ŁódźWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama