Górnik – Widzew, czyli mecz do zapomnienia. 0:0 po bezbarwnej

Widzew w pierwszej rundzie pokonał GKS Jastrzębie Fot. Marian Zubrzycki

Reklama


Czas 2 min czytania

Nieczęsto nawet na poziomie Fortuna 1 Ligi zdarzają się mecze, w których na boisku nie dzieje się praktycznie nic. Takie spotkanie oglądaliśmy jednak w Łęcznej, gdzie w starciu Górnika z Widzewem najciekawszą sytuacją była bezpośrednia czerwona kartka dla Serhija Krykuna.

Widzew do meczu w Łęcznej przystąpił w dość eksperymentalnym zestawieniu. To ze względu na nieobecność w składzie Marcina Robaka, który się rozchorował i nie był w stanie wystąpić w dzisiejszym spotkaniu. W jego miejsce na pozycji napastnika wystąpił Mateusz Michalski, a na skrzydle od pierwszej minuty pojawił się Michael Ameyaw. 

Śledzenie dzisiejszego spotkania nie należało do przyjemności. Mecz był nudny jak flaki z olejem, a winę za ten stan rzeczy ponoszą piłkarze obu zespołów. Górnicy bowiem, mimo że grali u siebie, nastawili się na „obronę Częstochowy”, natomiast widzewiacy grali wolno i przewidywalnie. Inna sprawa, że prowadzenia gry nie ułatwiało grząskie boisko. 

Reklama

Zazwyczaj pomeczowe relacje dzielimy na dwie połowy, ale w meczu Górnik – Widzew działo się tak mało, że byłoby to pozbawione sensu. Od razu napiszemy więc, że Widzew wykreował sobie jedną sytuację do strzelenia gola. W 70. minucie po dośrodkowaniu Łukasza Kosakiewicza strzelał Mateusz Michalski, bramkarz gospodarzy odbił piłkę przed siebie, a stojący najbliżej Krystian Nowak nie zdołał wepchnąć jej do siatki.

Górnik natomiast próbował kontrować, ale jak już gospodarze meldowali się w polu karnym Widzewa, to strzelali z siłą 7-letniego dziecka, a ze sporadycznymi uderzeniami z dystansu, które były dużo lepszej jakości, bez większych problemów radził sobie Miłosz Mleczko.

W 83. minucie za kopnięcie Daniela Mąki z boiska wyleciał Krykun, ale jeśli ktoś myślał, że Widzew wykorzysta grę w przewadze, to grubo się pomylił. 

Reklama

Najlepszym podsumowaniem tego meczu była ostatnia akcja w wykonaniu Widzewa. Na pół minuty przed końcem spotkania łodzianie mieli rzut wolny na połowie Górnika, ale zamiast zdecydować się na dośrodkowanie, postanowili krótko rozegrać piłkę. Kosakiewicz i Stępiński wymienili więc kilka podań między sobą, bo żaden z nich nie podjął decyzji o dośrodkowaniu. Widząc taki obrót spraw sędzia zakończył spotkanie.

Górnik Łęczna – Widzew Łódź 0:0

Górnik: Maciej Gostomski – Paweł Sasin, Paweł Baranowski, Tomasz Midzierski, Leandro, Karol Struski, Adrian Cierpka, Marcin Stromecki (66’ Bartłomiej Kalinkowski), Serhii Krykun, Paweł Wojciechowski (66’ Przemysław Banaszak), Bartosz Śpiączka.

Widzew: Miłosz Mleczko – Łukasz Kosakiewicz, Krystian Nowak, Daniel Tanżyna, Michael Ameyaw, Mateusz Możdżeń, Patryk Mucha, Dominik Kun (80’ Daniel Mąka), Merveille Fundambu (82’ Henrik Ojamaa), Mateusz Michalski.

Reklama

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz