Reklama
Reklama

Rzuty karne silną bronią Widzewa

Czas 2 min czytania
Rzuty karne silną bronią Widzewa

Juliusz Letniowski w barwach Widzewa (fot. Marian Zubrzycki)

Paweł Tomczyk powinien dać już sobie spokój z wykonywaniem rzutów karnych. Od powrotu Widzewa do centralnych rozgrywek, nikt częściej od niego nie pudłował z 11 metrów. A zastępcę ma znakomitego…

Reklama

Widzew w tym sezonie miał już cztery rzuty karne. To tylko o jeden mniej niż w całych poprzednich rozgrywkach. Z pierwszoligowej czołówki nikt częściej nie strzelał z 11 metrów, bo np. druga w tabeli Korona Kielce miała jednego karnego, trzeci GKS Tychy – dwa, Arka Gdynia- trzy, Sandecja Nowy Sącz, Podbeskidzie Bielsko-Biała i ŁKS po jednym, Miedź Legnica – trzy. Ta ostatnia ma najgorszy bilans, gdyż zdobyła tylko jednego gola.

Kto dużo strzela, ma dużo karnych

Choć wiele przewinień, po których dyktowane są rzuty karne, jest przypadkowych, to jednak najwięcej mają drużyny grające ofensywnie. Najskuteczniejszy dotąd Widzew ma strzelone 23 gole, zaś druga pod tym względem Arka – 21. Widać też, że ci, którzy mało strzelają, dostają mało jedenastek.

Reklama

Do meczu z Puszczą Niepołomice Widzew miał 100-procentową skuteczność z 11 m. Z Zagłębiem Sosnowiec i Sandecją Nowy Sącz trafiał Paweł Tomczyk, a ze Skrą Częstochowa – Juliusz Letniowski. Statystykę popsuł Tomczyk nie wykorzystując karnego w Niepołomicach. Dla niego to już trzecie takie pudło w Widzewie. W poprzednim sezonie nie wykorzystał jedenastki z Koroną Kielce (2:0) i Odra Opole (0:0). W drużynie twierdzili wówczas, że przestał strzelać, gdy trener Enkeleid Dobi usiłował go nauczyć wykonywania karnych inaczej niż robił to wcześniej.

PRZECZYTAJ TEŻ. Czy kibice Widzewa powinni wesprzeć Pawła Tomczyka

Reklama

Ale marnując jedenastkę z Puszczą, Tomczyk stał się samodzielnym liderem tej niechlubnej klasyfikacji w Widzewie od czasu awansu do drugiej ligi. Dotąd był na równi z Mateuszem Michalskim, który nie wykorzystał dwóch jedenastek w sezonach 2017/2018 i 2018/2019, i Marcinem Robakiem. Ten ostatni jest rekordzistą w licznie wykonywanych karnych, bo w dwa lata miał ich w sumie 15 (z czego 13 w rozgrywkach 2019/2020). Zdobył z nich 13 goli, a dokładnie 13,5, bo w spotkaniu z Gryfem Wejherowo (4:0) najpierw nie wykorzystał karnego, a w ostatniej minucie trafił w słupek, ale piłka odbiła się od pleców bramkarza i wpadła do siatki. W statystykach jest jednak pudło. Poza Tomczykiem, Michalskim i Robakiem rzuty karne zmarnowali jeszcze Daniel Mąka i Michael Ameyaw (2018/2019). 100-procentową skuteczność mają za to Daniel Gołębiewski i Daniel Świderski.

Reklama

Bezbłędny Letniowski nr 1 w Widzewie

Trener Janusz Niedźwiedź zdradził, że numerem jeden do wykonywania rzutów karnych jest w drużynie Letniowski, drugim – Michalski, a Tomczyk – trzecim. Dwóch pierwszych w końcówce spotkania z Puszczą nie było już jednak na boisku i do piłki podszedł ten trzeci.

Letniowski w ostatnich sezonach jest bezbłędny z 11 m. W sezonie 2019/2020, gdy przeszedł z Bytovii do Lecha Poznań, dwa razy skutecznie wykonywał jedenastkę w rezerwach, a w poprzednich rozgrywkach w Arce aż siedem razy pokonał bramkarzy. W sumie wykorzystał dziesięć kolejnych karnych, więc nic dziwnego, że jest pierwszym wyborem. A niedługo okazji może mieć więcej, bo do gry wraca Przemysław Kita, bezkonkurencyjny w liczbie wywalczonych karnych. Większość z rekordowych 13 dla Widzewa z sezonu 2019/2020 było podyktowanych za faule na nim…

Reklama

Piłka nożna

Juliusz LetniowskiMarcin RobakPrzemysław KitaTomasz TomczakWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama