Ełkaesianki wciąż czekają na przełamanie w pierwszoligowych rozgrywkach. Po miesiącu rywalizacji mają już na koncie cztery porażki – z GTK Gdynia, AZS-em Uniwersytetów Gdańskiego i Warszawskiego, a teraz z Grotem F&F Automatyką Pabianice. W meczu rozgrywanym w hali przy ul. św. Jana w Pabianicach obyło się bez niespodzianki – rozpędzone w początkowej fazie sezonu pabianiczanki (zawodniczki Piotra Rozwadowskiego są jedyną niepokonaną drużyną w lidze) bez większych problemów uporały się z beniaminkiem z Łodzi.
Najbardziej wyrównana była pierwsza kwarta – po syrenie kończącej pierwszą część gry na tablicy wyników widniał zaskakujący remis 16:16 i wiele wskazywało na to, że derby regionu będą pełne zaciętej walki. W drugiej kwarcie obraz gry uległ jednak diametralnej zmianie. Gospodynie imponowały skutecznością i nie pozwoliły ełkaesiankom dojść do głosu – zdobyły aż 26 punktów, podczas gdy łodzianki zapisały sobie zaledwie siedem „oczek”.
Przy dziewiętnastopunktowej przewadze temperatura meczu się zmniejszyła, choć druga połowa była bardziej wyrównana niż pierwsza – w ostatniej kwarcie przyjezdne zwyciężyły nawet 17:13. Dzięki wysokiej przewadze wypracowanej przez zespół z Pabianic nie wpłynęło to jednak na losy meczu – gospodynie zwyciężyły 74:53 i po pięciu kolejkach znajdują się na fotelu lidera 1. Ligi. Zupełnie odmienne nastroje panują w ŁKS-ie, który zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Najbliższa szansa na zmianę tej sytuacji już w przyszły weekend – na ligowy pojedynek przyjedzie do Łodzi Mon-Pol Płock.