ŁKS Commercecon Łódź rozegrał świetne zawody w pierwszym derbowym meczu w ramach półfinału mistrzostw Polski. PGE Grot Budowlani Łódź okazję do rewanżu będą mieli już za kilka dni. We wtorek, 8 kwietnia to one zagrają z ŁKS-em w roli gospodarza.
W półfinale mistrzostw Polski zostały już najmocniejsze drużyny w Polsce. Wśród nich ŁKS Commercecon Łódź i PGE Grot Budowlani Łódź. To właśnie między sobą, w derbowych starciach, obie łódzkie ekipy powalczą o awans do wielkiego finału.
W tym sezonie już trzykrotnie byliśmy świadkami derbów Łodzi. Dwa razy lepszy był ŁKS, który wygrywał w pierwszym spotkaniu ligowym. Wiewióry były górą także w ćwierćfinale Pucharu Polski, gdy pokonały Budowlanych po tie-breaku. Zawodniczki PGE Grot Budowlanych triumfowały natomiast niedawno, bo w połowie marca pokonały ŁKS w trzech setach po świetnym spotkaniu w swoim wykonaniu.
Wielką nieobecną pierwszego półfinałowego starcia była Zuzanna Górecka. Była siatkarka PGE Grot Budowlanych, a obecnie wiodąca zawodniczka ŁKS-u zmagała się z chorobą.
CZYTAJ TAKŻE: Alicja Grabka z PGE Grot Budowlanych: Klub z Kalisza zostawił mnie na lodzie w najtrudniejszej chwili
Spotkanie zacżęło się od asa serwisowego Sašy Planinšec, która nastrzeliła Lanę Ščukę z ŁKS-u. Później inicjatywę przejęły gospodynie, czyli ŁKS. Dobrze na środku spisywały się Anna Obiała i Klaudia Alagierska, ktore dwukrotnie w pojedynkę zatrzymywały swoje rywalki w bloku. Po dobrej zagrywce Lany Ščuki ŁKS prowadził 13:9, a o czas poprosił Maciej Biernat. To jednak nie pomogło. W tym secie Budowlane grały bardzo źle. Po kolejnym nieudanym ataku Drużkowskiej ŁKS prowadził już 20:11. Trener Biernat zdjął także bezproduktywną w tej partii Terry Enweonwu i wpuścił Afedo Manyang. Cudu dla Budowlanych nie było. ŁKS wygrał bardzo pewnie 25:17.
W drugim secie nic się nie zmieniło. Na boisku rządził ŁKS Commercecon, który prowadził 7:2. Już wtedy o czas poprosił trener Biernat. Ełkaesianki wydawały się jednak bezbłędne. Kolejne ataki Wiewiór okazywały się skuteczne. Budowlane momentami wyglądały na kompletnie rozbite. Przegrywały już 8:16, ale wtedy coś drgnęło w ich grze. Świetnie zaczęła grać Karolina Drużkowska. Każda piłka do niej kierowana kończyła się punktem dla zespołu trenera Biernata. To pozwoliło zbliżyć się gościom tego meczu na trzy punkty. ŁKS prowadził wtedy już tylko 18:15. Był moment, że Budowlane złapały nawet kontakt z ŁKS-em. Wiewióry opanowały jednak sytuację i z trudem, ale wygrały 25:20. Końcówka mogła potoczyć się jednak zupełnie inaczej. Kilka prostych błędów sprawiło, że Budowlane nie dały sobie szansy na prowadzenie.
Trzeci set zaczął się nieźle dla PGE Grot Budowlanych, które nawet prowadziły 6:5. Szybko Wiewióry odzyskały jednak kontrolę nad meczem. Przy wyniki 14:10 dla ŁKS-u o czas poprosił Maciej Biernat. Tak, jak w poprzedniej partii, tak i teraz Budowlane zaczęły gonić. Po skutecznej kontrze Terry Enweonwu było tylko 15:14 dla ŁKS-u. Tym razem PGE Grot Budowlani zdołali jednak wyjść na upragnione prowadzenie i po skutecznym bloku w samej końcówce to goście prowadzili 24:22 i mieli dwie piłki setowe. Nie wykorzystali żadnej. WIewióry doprowadziły do gry na przewagi. Po niesamowitej nerwówce to ŁKS cieszył się ze zwycięstwa. Wiewióry zachowały więcej zimnej krwi i wygrały 29:27 i cały mecz 3:0.
ŁKS Commercecon Łódź – PGE Grot Budowlani Łódź 3:0 (25:17, 25:21, 29:27)
CZYTAJ TAKŻE: Atakująca PGE Grot Budowlanych Łódź przeniesie się do Stali Mielec