Reklama
Reklama
Reklama

ŁKS. Czy leci z nami kapitan?

Czas 2 min czytania
ŁKS. Czy leci z nami kapitan?

fot. Marian Zubrzycki

– To jest test dla nich na to, jakimi są kibicami – powiedział po remisie z Górnikiem Polkowice kapitan ŁKS-u. Trzeba zadać sobie pytanie, czy to jest jeszcze test, czy już eksperyment społeczny?

Reklama

Kibice ŁKS-u należą do jednych z najbardziej cierpliwych w Polsce. Po kompromitującym sezonie w ekstraklasie piłkarze cały czas mogli liczyć na wsparcie fanów. Nawet po przegranym meczu barażowym, który kosztował ŁKS awans do ekstraklasy kibice z Galery zaśpiewali: „Czy wygrywasz, czy nie, ja i tak kocham cię”. Ale w sobotni, październikowy wieczór coś w nich pękło…

Stadion ŁKS-u to twierdza, którą zdobył już prawie każdy

ŁKS przestał wygrywać mecze domowe. W tym sezonie łodzianie na al. Unii wygrali tylko trzy (spotkanie z Sandecją zostało rozgrane na stadionie imienia Władysława Króla, ale nowosądeczanie byli gospodarzem), dwa zremisowali i trzy przegrali. Kandydatowi do awansu taka postawa w meczach u siebie nie przystoi, tym bardziej, że uległ takim zespołom jak Resovia i Zagłębie Sosnowiec.

Reklama

Drużyna Kibu Vicuny dwukrotnie musiała zadowolić się punktem w meczach z rywalami z dołu tabeli. Łodzianie pierwsi obejmowali prowadzenie w spotkaniach z Górnikiem Polkowice i GKS-em Jastrzębie, ale skazywani na pożarcie słabeusze byli w stanie odrobić straty w mocno kuriozalnych okolicznościach. Polkowiczanie zdobyli wyrównującego gola grając w osłabieniu, a druga bramka dla Jastrzębia padła po sprokurowanym przez Adriana Klimczaka rzucie karnym.

Kapitan ŁKS-u chowa się za kolegami

Maksymilian Rozwandowicz po remisie z Górnikiem Polkowice powiedział –  To jest test dla nich test na to, jakimi są kibicami: czy wspierają nas tylko wtedy, kiedy graliśmy na Widzewie i było fajnie, czy będą z nami także teraz – czym rozwścieczył fanów łódzkiej drużyny.

Nic dziwnego, że po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze ŁKS-u zostali wygwizdani. Najsmutniejsze jest to, że do Galery, na której zasiadają najwierniejsi fani, podeszli tylko młodzi: Dawid Arndt, Oskar Koprowski i Maciej Radaszkiewicz. Reszta jakby pogodzona ze swoim losem i wszechogarniającą ich przeciętnością ruszyła do szatni. Gdzie był wtedy kapitan?

Reklama

Podobna sytuacja miała miejsce po porażce z Resovią. Rozwandowicz nie był w stanie powiedzieć nawet słowa i wyręczyć go musiał Adam Marciniak, ełkaesiak z krwi i kości. Doświadczony obrońca przeprosił fanów i obiecał, że zrobi wszystko, żeby do takich sytuacji więcej nie dochodziło.

Radę drużyny ŁKS-u tworzą Rozwandowicz, Marciniak, Maciej Dąbrowski, Jakub Tosik i Pirulo. Najlepiej łodzianom szło w meczach, w których Dąbrowski nosił opaskę kapitana, ale kibice mają swojego kandydata. Jest nim Oskar Koprowski, który nawet w meczu z Polkowicami, po tym jak boisko opuścił Rozwandowicz zgłaszał chęć bycia kapitanem, ale sztab postawił na Domingueza. W wywiadzie dla Łódzkiego Sportu Koprowski mówił: „Jak to mówi jeden z naszych zawodników: ,,urodziłem się gotowy”.  Wiadomo, że dumą byłoby być kapitanem w drużynie, która jest bliska mojemu sercu. Natomiast spokojnie, nie ma co wybiegać tak daleko w przyszłość. Przede wszystkim muszę teraz ciężko pracować, robić dalsze postępy i czekać na swoją kolej w szeregu.”

Kibice są wściekli i po raz pierwszy od dawana dali upust emocjom. Skoro piłkarze tacy jak Damian Nowacki, Korpowski, Radaszkiewicz brak doświadczenia nadrabiają charakterem i zaangażowaniem to może czas postawić na nich odważniej. Wydaje się, że czas „tłustych kotów” w ŁKS-ie skończył się po ostatnim gwizdku sędziego w sobotni wieczór.

Reklama

CZYTAJ TEŻ: KATPIAN ŁKS-U: „CZAS NA KILKA MOCNYCH SŁÓW:

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz

Reklama