Łukasz Broź: „Z Widzewa do mnie nie dzwonili”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Łukasz Broź: „Z Widzewa do mnie nie dzwonili” - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożna35-letni piłkarz ma za sobą stracony rok. Ale nie zamierza jeszcze kończyć kariery. Być może spróbuje ją odbudować w GKS Bełchatów. Łukasz Broż to czterokrotny mistrz Polski z Legią Warszawa. Kibice w województwie łódzkim kojarzą go jednak głównie z gry w Widzewie.

35-letni piłkarz ma za sobą stracony rok. Ale nie zamierza jeszcze kończyć kariery. Być może spróbuje ją odbudować w GKS Bełchatów.

Łukasz Broż to czterokrotny mistrz Polski z Legią Warszawa. Kibice w województwie łódzkim kojarzą go jednak głównie z gry w Widzewie. Do czerwono-biało-czerwonych trafił w 2006 roku z Kmity Zabierzów i grał w tych barwach przez siedem lat. Spadł z Widzewem z ekstraklasy, ale potem z nim awansował. W 2013 roku odszedł do Legii i z nią święcił sukcesy.

Jego kolejnym klubem był Śląsk Wrocław. Tam spisywał się znakomicie, aż do momentu kontuzji, której doznał w listopadzie 2019 roku na jednym z treningów. Broź zerwał wiązadła krzyżowe w kolanie - przednie oraz boczne. Powrót do zdrowia i pełnej sprawności trwał bardzo długo. W międzyczasie, latem 2020 roku, piłkarzowi skończył się kontrakt ze Śląskiem. Od tego czasu nie ma klubu. Rehabilitował i trenował.

Od ponad miesiąca ćwiczyłem sam. Jestem już całkowicie sprawny i gotowy do treningów - mówi Broź.

Chociaż w okresie, gdy piłkarz walczył o powrót do formy fizycznej sprzed urazu, mówiło się, że może nawet zakończy karierę, 35-latek nie poddał się jednak. Właśnie podjął próbę powrotu do gry. Od poniedziałku trenuje z pierwszoligowym GKS Bełchatów. - Sam zadzwoniłem do trenera Marcina Węglewskiego, z którym znam się jeszcze z Widzewa. Był tam asystentem Waldemara Fornalika i Czesława Michniewicza. Spytałem, czy mogę z nimi potrenować. Zgodził się bez problemu, więc przyjechałem. Jestem po kilku treningach z drużyną. Czuję się świetnie, więc jestem dobrej myśli - mówi Broź.

Piłkarz opowiada, że umówił się z trenerem na tydzień treningów. Potem porozmawiają, co dalej - czy czterokrotny reprezentant Polski zostanie przynajmniej do końca sezonu, czy poszuka klubu gdzie indziej. - Chcę jeszcze grać w piłkę. Jeśli zdrowie pozwoli, to co najmniej dwa lata. Jeśli się nie uda, to oczywiście dam sobie spokój, nic na siłę - mówi. Przypomina, że przez całą karierę tylko dwa razy miał poważniejsze kontuzje. Ostatnio miał pecha, bo kiedy wyleczył uraz i przeszedł rehabilitację, musiał poddać się nowego zabiegowi na łękotkę.

To kolejne półtora miesiąca przerwy w treningach. Gdy wróciłem do pełnej sprawności w grudniu, to wszystkie drużyny akurat miały wolne - mówi.

O przyszłości w Bełchatowie na razie nie chce mówić. Czeka na rozmowę z trenerem. Słyszał o słabej kondycji finansowej klubu, ale - jak zapewnia - nie chodzi mu o pieniądze, ale o powrót do gry. - Wiem, że kilku zawodników teraz odeszło, ale i tak uważam, że jest tutaj fajna drużyna. Jest dużo młodych chłopaków, którzy będą zasuwać na boisku, bo będą chcieli się pokazać. Atmosfera - mimo kłopotów - też jest bardzo dobra - opowiada Broź.

W ostatnich latach mówiło się możliwym powrocie 35-latka do Widzewa, ale on sam tego nie potwierdza. - Mówiło się i pisało o tym, ale do mnie nikt nie dzwonił z Widzewa. Do mojego menedżera też nie. Nie było więc takiego tematu - zapewnia. Ale gdyby ktoś zadzwonił… - Zawsze byłem na to otwarty na Widzew i z chęcią bym wrócił. Tutaj zaczęła się moja przygoda z piłką w ekstraklasie. Bolało mnie, gdy ktoś mówił, że nie wracam, bo chcę zarabiać za dużo. Przecież nikt z Widzewa nie pytał mnie o te sprawy. Nikt w ogóle nie dzwonił. To ja można mówić, że chciałem, nie wiadomo jakich pieniędzy? Na pewno bez problemów byśmy się dogadali.  

Broź miał przed sezonem ofertę m.in. z ekstraklasowej Stali Mielec, ale przydarzył mu się wspomniany uraz łękotki i sprawa upadła. Był też temat m.in. Górnika Łęczna. - Zapytań było wiele, ale bez konkretów - twierdzi piłkarz. Teraz liczy, że zostanie w GKS i odbuduję formę sprzed fatalnej kontuzji.  

Autor: Janek

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo