M. Borek: Nie lubię takich transferów jak Ojamaa

LODZ. 01.03.2020 PILKA NOZNA. 21 KOLEJKA II LIGI. WIDZEW LODZ - OLIMPIA ELBLAG HENRIK OJAMAA FOT. MARIAN ZUBRZYCKI/400MM

Reklama


Czas < 1 min czytania

Jednym z tematów poruszonych podczas pierwszego odcinka HEJT PARKU w Kanale Sportowym były zimowe transfery Widzewa Łódź. Głos w tej sprawie zabrał Mateusz Borek.

Zimą do Widzewa przyszło czterech piłkarzy: Krystian Nowak, Robert Prochownik, Hubert Wołąkiewicz i Henrik Ojamaa. Najwięcej uwagi poświęcono temu ostatniemu piłkarzowi.

Zdaniem Mateusza Borka transfer Ojamy nie jest dobrym rozwiązaniem, bowiem Estończyk być może zabrał miejsce w składzie jednemu z utalentowanych młodych Polaków.

Reklama

– Ja nie lubię takich transferów jak Ojamaa. Gość już przeszedł przez kilka klubów, gdzieś błysnął, coś zrobił, wszyscy wiedzieliśmy, że jest szybki, ale to nie klub lekkoatletyczny, żeby była tam sztafeta 4×100 czy 4×400. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że można w Łodzi i okolicach znaleźć chłopaków 18-, 19-letnich i niekoniecznie zabierać komuś plac Ojamą – ocenił Mateusz Borek. 

Piłkarski ekspert zdaje sobie jednak sprawę z tego, że niewielu młodych i perspektywicznych zawodników byłoby w stanie udźwignąć presję, która jest nieodzowną częścią reprezentowania czerwono-biało-czerwonych barw.

– Wiem, że jest wielka presja i wielkie ciśnienie. Martyna Pajączek chce tego awansu, trener Kaczmarek chce awansu, kibice są fantastyczni i wykupują te blisko 20 000 karnetów. Ale mimo to nie jestem zwolennikiem zbierania zawodników, którzy mają tylko nazwiska z przeszłości – skomentował Borek.

Reklama

Henrik Ojamaa ma za sobą pierwszy, nie do końca udany występ. Już w niedzielę Estończyk prawdopodobnie dostanie szansę, aby poprowadzić ekipę Widzewa do zwycięstwa w Łęcznej i przekonać do siebie piłkarskich ekspertów, w tym Mateusza Borka.

Fot. Marian Zubrzycki

Reklama

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz