Myślę, że jako firma działająca w Łodzi, jestem największym płatnikiem podatku nieruchomości w mieście. Myślę, że to nie przeszkadza – mówi Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa.
Serce Łodzi może pomieścić 18 tysięcy widzów. Od dawna wiadomo, że to za mało, bo chętnych, by oglądać mecze Widzewa, jest więcej. Większy obiekt będzie potrzebny tym bardziej, jeśli ziści się plan Roberta Dobrzyckiego. Nowy właściciel klubu chce już od nowego sezonu grać o czołówkę, a co za tym idzie europejskie puchary.
O potrzebie rozbudowy Serca Łodzi już od dawna mówił Tomasz Stamirowski, dotychczasowy szef klubu. Jego apele do urzędników, chociaż o rozpoczęcie rozmów pozostały jednak bez odpowiedzi.
A stadion przy al. Piłsudskiego 138 jest obiektem miejskim, więc to miasto mogłoby go rozbudować. Dobrzycki zna temat i jego zdanie na ten temat jest zbieżne ze zdaniem Stamirowskiego. – Ten stadion kiedyś będzie musiał być rozbudowany. Na pewno chcemy o tym rozmawiać z miastem – przyznał Dobrzycki.
I dodał: – To inwestycja o wielkiej wartości, a nie ma sensu rozbudowywać stadionu o niewiele miejsc. Taka rozbudowa i tak kosztuje, więc ja byłbym za tym, by zwiększyć pojemność tak, by te nakłady miały sens, by ten stadion był sporo większy: na to, co chcemy osiągać w przyszłości i na potencjał kibicowski. Trzeba już dzisiaj zacząć rozmowy z miastem, bo nakład musi być miejski.
Właściciel klubu ze swoją firmą Panattoni od lat inwestuje w Łodzi i Dobrzycki wspomniał o tym podczas środowej konferencji prasowej. – Jako firma działająca w Łodzi myślę, że jestem pewnie największym płatnikiem podatku nieruchomości w mieście. Myślę, że to nie przeszkadza – powiedział ze śmiechem.
Dobrzycki zapewnił też, że będą kontynuowane inne projekty infrastrukturalne, tj. budowa boiska treningowego przy stadionie oraz ośrodek treningowy w Bukowcu.
1 Comment
Stadion Widzewa kosztował 110 milinów, pusty stadion ulubieńców zdanowskiej ćwierć miliarda. No to chyba z pomocą miasta nie powinno być problemów.