Kilka tygodni potrwa przerwa Bartłomieja Pawłowskiego. Kapitan Widzewa doznał urazu.
To kontuzja mięśnia. Pawłowski nabawił się jej podczas piątkowego meczu z Lechią Gdańsk. Kapitan łódzkiego zespołu grał od pierwszej minuty. Przed przerwą stanął przed szansą na gola, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki. Na drugą połowę Pawłowski już nie wyszedł. – Nie dlatego, że nie strzelił karnego – zapewniał trener Żeljko Sopić.
Chodziło o uraz. Teraz już wiadomo, że to kontuzja mięśnia, przez którą kapitan będzie pauzował od trzech do czterech tygodni. Opuści więc kilka meczów.
Można mówić o dużym pechu, bo 32-letni piłkarz nie grał od maja 2024 roku z powodu zerwania wiązadeł w kolanie. O powrót do formy Pawłowski walczył osiem miesięcy. Wrócił niedawno w meczu z Pogonią Szczecin. Od dwóch spotkań wychodził w pierwszym składzie. Teraz wypada na jakiś czas.
W meczu z Lechią nie zagrali Marcel Krajewski oraz Juana Ibiza. Ten pierwszy wraca do pełnych treningów. Z kolei Hiszpan zacznie mikrocykl przed meczem z Koroną Kielce od zajęć indywidualnych.
Przypomnijmy, że w piątek w Kielcach drużynie nie pomoże nie tylko Pawłowski, ale też Marek Hanousek i Mateusz Żyro, którzy muszą pauzować za kartki.