Siatkarze PGE GiEK Skry Bełchatów przegrali z PGE Projektem Warszawa 2:3 w Hali Energia. Była to druga porażka podopiecznych Gheorghe Cretu, co oznacza koniec sezonu dla Skry.
PGE GiEK Skra Bełchatów musiała wygrać przed własną publicznością z PGE Projektem Warszawa, jeśli myślała o przedłużeniu nadziei na awans do półfinału. W pierwszym spotkaniu górą byli warszawiacy, którzy wygrali w trzech setach. Tamto spotkanie było jednak bardzo wyrównane w każdej partii. Trochę szczęścia zabrakło podopiecznym Gheorghe Cretu, żeby myśleć o innym rezultacie.
CZYTAJ TAKŻE: Mateusz Nowak o powołaniu do reprezentacji Polski: To fantastyczne uczucie
W Bełchatowie przebieg spotkania był nieco inny. W pierwszym secie po wyrównanym początku wynik rozjechał się na korzyść Projektu. Skra prowadziła 13:11 po tym, jak Lemański zablokował Szalpuka, ale później do głosu doszli goście. Po autowym ataku Wiśniewskiego Projekt prowadził już 20:15. Skrze nie udało się już dopaść rywali i przegrała 19:25.
W drugim secie od początku do ataku ruszyła Skra. Lemański posłał asa serwisowego, a gospodarze prowadzili 8:4. Kilkanaście minut później tym samym popisał się Esmaeilnezhad. Wtedy bełchatowianie prowadzili już 17:9. Nic złego w tej partii Skrze już się nie stało. Tym razem to ona wygrała 25:19 i doprowadziła do remisu w setach.
Kibice zgromadzeni w Hali Energia mieli nadzieję, że ich ulubieńcy pójdą za ciosem, ale to goście prowadzili na samym początku już 4:1 po ataku Branda. Skra szybko wyrównała, ale co z tego, jak za chwilę na kilkupunktowe prowadzenie wrócił Projekt. Po długiej i emocjonującej wymianie kontrę swojego zespołu wykończył Bołądź i dał swojej drużynie prowadzenie 12:6. Gospodarze nie potrafili się już zbliżyć. Siatkarze Skry przegrali 18:25 i ponownie musieli gonić.
Czwartą odsłonę świetnie rozpoczęli bełchatowianie. Świetne zagrywki Amina i Pericia sprawiły, że goście mieli duże problemy z przyjęciem i kończeniem ataków. Bardzo dobrze dysponowany był też bełchatowski blok. Po nim Skra prowadziła 7:3. Skra prowadziła w pewnym momencie już 20:13, ale warszawianie zbliżyli się na trzy oczka (22:19). Wtedy o czas poprosił Gheorghe Cretu. Skra opanowała sytuację i wygrała 25:20 i doprowadziła do tie-breaka.
W decydującym secie żadna ze stron nie odpuszczała. Mogło się to potoczyć w każdą stronę. Zmiana stron nastąpiła przy prowadzeniu PGE Projektu Warszawa 8:7. Później niestety pomylił się Amin, a Projekt wyszedł na dwupunktowe prowadzenie. Skra zdołała jednak przejąć inicjatywę. Štern posłał asa serwisowego i to bełchatowianie mieli piłkę meczową przy wyniku 15:14. Później to Štern został trafiony przez Semeniuka i na prowadzenie wrócili goście. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Po bardzo długim tie-breaku to Projekt wygrał 23:21 i zameldował się w półfinale.
PGE GiEK Skra Bełchatów – PGE Projekt Warszawa 2:3 (19:25, 25:19, 18:25, 25:20, 21:23)
PGE GiEK Skra: Štern, Esmaeilnezhad, Lemański, Wiśniewski, Perić, Łomacz, Marek; W. Nowak, Parapunov, Buszek, M. Nowak, Dinculescu, Tarka
PGE Projekt: Brand, Bołądź, Kochanowski, Semeniuk, Szalpuk, Firlej, Wojtaszek; Kowalczyk, Tillie, Borkowski, Wrona, Gruszczyński, Weber, Kozłowski
CZYTAJ TAKŻE: Znamy szeroką kadrę na Ligę Narodów. Nikola Grbić zaskoczył