Reklama
Reklama

PGE Skra Bełchatów nie zatrzymuje się w PlusLidze

Czas 2 min czytania
PGE Skra Bełchatów nie zatrzymuje się w PlusLidze

Dick Kooy był jednym z liderów PGE Skry Bełchatów. Fot. skra.pl

PGE Skra Bełchatów wygrała ósmy kolejny mecz w PlusLidze. Kłopoty miała tylko w pierwszym secie, a ważne jest to, że kluczem do sukcesu była gra skrzydowych.

Reklama

Mecz w Szopienicach, gdzie swoje mecze rozgrywa GKS Katowice, miał duże znaczenie dla gospodarzy, liczących na utrzymanie ósmego miejsca przed fazą play-off. Dla PGE to kolejna część przygotowań do gry o medale, bo trzeciego miejsca nie stracą, a na awans wyżej szans raczej nie mają. I w pierwszym secie widać było różnicę w motywacji. Bełchatowianie się starali, a ich rywale gra w wielką determinacją. A że wychodziło im wiele, mieli przewagę od początku. Zbudowali ją przede wszystkim w ustawieniu, kiedy Dick Kooy przyjmował w pierwszej strefie, czyli z lewej strony boiska. Bezpośrednich błędów nie popełnił, lecz trudno było wyprowadzić skuteczne ataki.

Siatkarze PGE Skry oddali aż dziesięć punktów po pomyłkach, co przy wysokiej skuteczności katowiczan w kontrataku (64 proc.), zakończyło się ich pewnym zwycięstwem. W drugim secie goście zagrali tak, jak w ostatnich siedmiu kolejkach. Wszystko funkcjonowało tak, jak powinno. Milad Ebadipour perfekcyjnie przyjmował zagrywki, poprawił się Kooy, Kacper Piechocki świetnie spisywał się w obronie, a Kooy, Aleksandar Atanasijević i środkowi w ataku byli nie do zatrzymania. PGE Skra szybko odskoczyła na kilka punktów i bezpiecznie utrzymała przewagę.

Reklama

W trzecim secie równa gra była tyko na początku. Żeby dorównać zawodnikom PGE Skry, katowiczanie musieli grać z dużym ryzykiem. Wtedy łatwo o błędy. Ich zadanie było tym trudniejsze, że bełchatowianie bardzo dobrze bronili, w kontry w wykonaniu Kooya i Atanasijevicia były zabójcze. Brakowało tylko jednego – naprawdę trudnych serwów. Pierwszego asa drużyna zapisała sobie dopiero w połowie czwartego seta, a jego autorem był Bieniek. Później zrobiło się nerwowo, gdyż gospodarze zbliżyli się na punkt (17:18), jednak Atanasijević swoimi serwami pozbawił ich złudzeń, a wygraną przypieczętował asem Kooy, rozgrywający świetne spotkanie.

W pierwszej części sezonu PGE Skra wygrywała dzięki zagrywce i skutecznym środkowym. Od pewnego czasu sia drużyny rozkłada się równomiernie, a w Katowicach kluczowa była doskonała postawa skrzydłowych, zwłaszcza Kooya i Atanasijevicia. W ostatniej kolejce fazy zasadniczej do Bełchatowa przyjadą Cerrad Czarni Radom (2 kwietnia o godzinie 14:45).

Reklama

GKS Katowice – PGE Skra Bełchatów 1:3

Sety: 25:21, 19:25, 21:25, 19:25

Reklama

GKS: Ma’a 2, Szymański 12, Kania 1, Jarosz 18, Quiroga 12, Hain 8, Mariański (libero) oraz Ogórek (libero), Drzazga, Nowosielski, Rousseaux 4, Lewandowski 4

PGE Skra: Łomacz 1, Ebadipour 10, Bieniek 13, Atanasijević 16, Kooy 18, Kłos 13, Piechocki (libero) oraz Schulz 1, Sawicki, Mitić, Milczarek (libero)

Reklama

Siatkówka

PGE Skra BełchatówPlusLiga

Dodaj komentarz

Reklama