Powroty Królów

Reklama


Czas 2 min czytania

Co zrobić, gdy kibice są rozczarowani sezonem? Dokonać błyskawicznie mocnego transferu, by mogli patrzeć na kolejny, zamiast rozmyślać o tym zakończonym. Prezes Konrad Piechocki zna zasady tej gry, jak mało kto w sportowym biznesie.

Upadasz? Musisz się podnieść. Nie ma co ukrywać, PGE Skra w sezonie 2020/21 poniosła klęskę. Nie porażkę, a klęskę, bo tak należy rozpatrywać sezon bez medalu. Choć akurat tutaj prezes Piechocki pewnie by się ze mną nie zgodził i przekonywał, że w sporcie porażki się zdarzają. 

Aleksandar Atanasijević Fot. skra.pl

Zadziałał szybko i zadbał o jasny sygnał do fanów, ale także reszty ligi – gdy niedawny dominator pada na kolana, szybko próbuje się podnieść i uderzyć z jeszcze większą siłą. W klubie zostaje Taylor Sander, a na kluczową pozycję atakującego wraca Aleksandar Atanasijević. Gdy przybywał do Bełchatowa dokładnie 10 lat temu, wielu nie potrafiło poprawnie wymówić jego nazwiska. A jednak tu ukształtował się jako gracz wysokiego poziomu i ruszył w wielki świat. Tu zdobył pierwsze poważne trofea w klubowej siatkówce i choć brakło mu tego najważniejszego, złotego medalu PlusLigi albo Ligi Mistrzów, pozostał niezwykle lubiany i miło wspominany. Teraz nadal ma sporo do wygrania i to nie tylko dla PGE Skry, ale i dla siebie. Przechodząc na 8 lat do Perugii oczekiwał na pewno więcej niż jednego tylko mistrzostwa Italii i jedynego srebrnego medalu Ligi Mistrzów. Tyle samo zdobył przez dwa lata w Bełchatowie.

Reklama

Aleks, zwany przez wielu po prostu „Brate”, ma po nieudanym także dla siebie sezonie nie mniej do udowodnienia niż koledzy z Bełchatowa. Witany jest niczym król, ale prawda jest taka, że na prawdziwą koronę musi zapracować.

Marcin Robak Fot. Marian Zubrzycki

Zadania łatwego mieć nie będzie, nie wszystkie podobne historie kończyły się tak dobrze, jak ostatnia część trylogii Tolkiena. By nie szukać daleko – dość przypomnieć Marcina Robaka, witanego w Widzewie z wszelkimi honorami, a dziś przez pewną część kibiców oskarżanego o chęć spędzenia w Łodzi spokojnej i dobrze płatnej emerytury. Na podobne zarzuty narażał się jednak także Tomasz Frankowski, chcąc zakończyć karierę w ukochanej Jagiellonii, a zamiast spokojnego finiszu na ostatniej prostej dostał bonus w postaci czterech dodatkowych okrążeń oznaczonych 52 golami. A jak ocenić powrót Kuby Błaszczykowskiego do Krakowa? Kibice zasłużenie go kochają za wkład nie tylko piłkarski, ale i finansowy, a jednak pewnie sam Kuba zadaje sobie pytania o zasadność powrotu.

Co do Atanasijevicia, ja osobiście wątpliwości nie mam, że indywidualnie sobie poradzi i będzie jednym z kandydatów do nagrody MVP sezonu 2021/22 (jak to pisze młodzież w internecie – możecie robić screeny). Ma zbyt mocny bałkański charakter i za dużo do udowodnienia, by nie dać rady w środowisku, w którym czuł się znakomicie. Pytanie, czy da radę królewskie wojsko z PGE Skry, ale to już temat na zupełnie inny felieton.

Reklama
Reklama

Piłka nożnaSiatkówka

Aleksandar AtanasijevićMarcin RobakPGE Skra BełchatówWidzew Łódź

Dodaj komentarz