Reklama
Reklama

Nowe kontrakty skrzydłowego ŁKS-u

Czas 2 min czytania
Nowe kontrakty skrzydłowego ŁKS-u

KELECHUKWU IBE-TORTI FOT. MARIAN ZUBRZYCKI

Kelechukwu Ebenezer Ibre-Torti, młody skrzydłowy ŁKS-u, podpisał dwa kontrakty: z jedną z najlepszych agencji menedżerskich w Polsce i nowy z klubem.

Reklama

Kelechukwu właśnie przedłużył kontrakt z ŁKS-em. Nowa umowa będzie obowiązywała do czerwca 2025 roku. Co ciekawe, kilka dni wcześniej pochodzący z Nigerii piłkarz związał się z prowadzoną przez Mariusza Piekarskiego agencją menedżerską UNIDOS. To jeden z największych graczy na polskim rynku. Pod skrzydłami ma reprezentantów Polski, między innymi Karola Świderskiego, Jacka Góralskiego, Sebastiana Szymańskiego, ale też młodych utalentowanych zawodników, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Po podpisaniu kontraktu z UNIDOS, z Widzewem rozstał się Michael Ameyaw, którego menedżerowie umieścili w Piaście Gliwice.

Wojciech Stawowy chwali Kelechukwu

Kibice ŁKS-u mogą spać spokojnie, bo „Kelly” twierdzi, że nigdzie się nie wybiera.

Reklama

Cieszę się, że ŁKS przedłużył ze mną kontrakt. Czuję się tutaj bardzo dobrze przyjęty. Czuję się, że jest jak w rodzinie. Dostaję wsparcie od kolegów z drużyny. Cieszę się, że mogę z nimi grać i trenować. Liczę na więcej bramek i asyst, bo jako ofensywny zawodnik muszę tego od siebie wymagać. Cele indywidualne? Zawsze takie same – być coraz lepszym i poprawiać swoje błędy boiskowe i taktyczne. A jeśli chodzi o cel drużynowy, to chyba wszyscy wiemy.

Młody skrzydłowy długo nie mógł przebić się do pierwszej drużyny. Nie pomagały mu przepisy Fortuna 1. Ligi, według których w drużynie, na boisku mógł przebywać tylko jeden gracz spoza Unii Europejskiej. Kelechukwu pochodzi z Nigerii, ale w Polsce mieszka od ośmiu lat. Ukończył polską szkołę, zdał maturę międzynarodową. Dzięki temu, młody piłkarz mógł uzyskać nasze obywatelstwo i w tym sezonie zaliczany jest już do grona młodzieżowców. W pierwszej drużynie ŁKS-u rozegrał 13 meczów w lidze i trzy w Pucharze Polski. Debiutancką bramkę w strzelił spotkaniu z Unią Janikowo.

Reklama

Kelechukwu nie byłoby w ŁKS-ie, gdyby nie Wojciech Stawowy. Były trener łódzkiego klubu pracował z nim w Escoli Warszawa, a później ściągnął go do Łodzi.

Reklama

Trener zawsze się cieszy, kiedy zawodnik, na którego rozwój miał wpływ, gra i dobrze sobie radzi. To jest zawodnik niekonwencjonalny, o dużych możliwościach. Jeżeli Kibu Vicuna będzie na niego stawiał, to będziemy mieli z niego dużą pociechę. 

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz

Reklama