Stawowy: „Chcę spłacić dług w stosunku do całego ŁKS-u”

Wojciech Stawowy (fot. Marian Zubrzycki)

Reklama


Czas 2 min czytania

Piłkarze ŁKS-u zmierzą się dziś z Wisłą Kraków. Dla zespołu oraz całego sztabu szkoleniowego będzie to kolejne spotkanie, które spełni rolę meczu przygotowującego do nowego sezonu, w którym ŁKS ma wrócić do PKO Ekstraklasy.

W ostatnich dniach z ŁKS-u odeszło 5 piłkarzy: Artur Bogusz, Dominik Budzyński, Rafał Kujawa, Wojciech Łuczak i Kamil Rozmus. Trener Wojciech Stawowy przyznał, że to prawdopodobnie jedyne rozstania, które będą miały miejsce latem. Szkoleniowiec ŁKS-u chce dalej pracować z obecną kadrą, choć nie wyklucza, że zespół może zostać delikatnie wzmocniony.

– Nie przewiduję żadnych pożegnań. Trzeba oczywiście pamiętać o tym, że ktoś może zgłosić się po naszych zawodników. Na szczęście piłkarze mają u nas ważne kontrakty. Zależy mi na tym, żeby ta kadra została, żeby tę kadrę jeszcze dobrze wzmocnić, ponieważ chcemy po roku wrócić do ekstraklasy. To jest nasz główny cel – powiedział Wojciech Stawowy.

Reklama

Szkoleniowiec Łódzkiego Klubu Sportowego nie ukrywa, że dla niego i jego piłkarzy ostatnie mecze sezonu 2019/2020 mają charakter przygotowań do nowej rzeczywistości w Fortuna 1 Lidze. Trener Stawowy zdaje sobie sprawę z powagi zadania, jakie zostało przed nim postawione i zapewnia, że od kilku tygodni podporządkowuje wszystko, by nie zawieść fanów Łódzkiego Klubu Sportowego.

– Powrót z ŁKS-em do ekstraklasy to dla mnie to chyba najważniejsza rzecz, jeżeli chodzi o moje życie zawodowe. To zadanie jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, ale chcę spłacić ten dług w stosunku do całego klubu. Uważam, że tylko w taki sposób mogę się zrehabilitować za te ostatnie porażki i całą sytuację, która ma miejsce od momentu, w którym przyszedłem do klubu – powiedział Stawowy.

– Dziś źle się o nas mówi i źle pisze. Trudno się temu dziwić. Mam też świadomość tego, że jestem mocno krytykowany. Musimy być na to odporni i nie możemy się poddawać. Teraz interesuje mnie tylko to, kiedy zdołamy zmienić tę sytuację. Czasami trzeba cofnąć się o krok, żeby zrobić potem kilka do przodu – zakończył trener ŁKS-u.

Reklama

fot. Marian Zubrzycki

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz