Trener Wojciech Stawowy na konferencji prasowej po meczu z Legią chwalił swoich piłkarzy, skomentował grę debiutantów i wyjaśnił, dlaczego tak długo czekał z przeprowadzeniem zmian.
– Pomimo tego, że przegrywamy ten mecz jestem bardzo zadowolony z gry drużyny i uważam, że zawiesiliśmy Legii wysoko poprzeczkę. W takich meczach trzeba wznieść się na dużo wyższy poziom i to momentami było widać, bo graliśmy z Legią jak równy z równym. Mieliśmy dużo naprawdę dobrych momentów, szczególnie początek meczu, w którym zaskoczyliśmy Legię agresywną grą. Później mecz bardziej się wyrównał i miał różne fazy: raz dominowała Legia, a raz my. Cieszy mnie, że potrafiliśmy odrabiać straty, ale jednocześnie martwi to, że traciliśmy bramki po prostych błędach. Kiedy ma się naprzeciw siebie tak dobrego rywala każdy, nawet najmniejszy błąd może zostać szybko skarcony. To dla nas dobra lekcja przed startem sezonu – ocenił trener ŁKS-u.
Stawowy odniósł się też do zarzutów, że zwlekał ze zmianami (w całym meczu przeprowadził tylko jedną roszadę: w 85. minucie Trąbkę zastąpił Sekulski). – Uważałem, że korekty w tym meczu długo nie były potrzebne. Po zdobyciu bramki na 2:2 chcieliśmy mocno cisnąć Legię, a w takim momencie zmiany mogą tylko pewne sprawy popsuć – powiedział.
Szkoleniowiec Rycerzy Wiosny ocenił także debiutantów: Rygaarda, Marciniaka i Janczukowicza: – Zarówno Mikkel Rygaard, jak i Adaś Marciniak zagrali dzisiaj bardzo dobre zawody. To są zawodnicy, którzy wnosili dziś do naszej gry dużo dobrego, a jeszcze więcej wnosić będą w przyszłości, bo wciąż potrzebują czasu, żeby zgrać się z zespołem i lepiej się z nim rozumieć. Bardzo cieszę się z gry i z bramki strzelonej w debiucie przez Piotrka Janczukowicza. On przechodził trudne momenty w Turcji, jeśli chodzi o aklimatyzację do innego sposobu treningu, przygotowania motorycznego i filozofii gry. Dzisiaj pokazał, że jest zawodnikiem, na którego mogę liczyć – podkreślił Stawowy.