Trener Widzewa Janusz Niedźwiedź już tradycyjnie był gościem porannej audycji w klubowym radiu i opowiadał nie tylko o ostatnim meczu, ale w ogóle o pracy z drużyną.
Już tradycyjnie też wspomniał o tym, że nie może doczekać się kolejnego meczu. Widzew dopiero w niedzielę zagra w Opolu z Odrą. – Ale potem gramy już w piątek u siebie z GKS-em Katowice – powiedział z uśmiechem.
– To był bardzo dobry mecz. Godziny wieczorne są świetne dla piłkarzy, pogoda była świetna. To dobre dla tempa meczu. Z obu stron to było dobre widowisko – podsumował sobotnie zwycięstwo 4:2 z Górnikiem Polkowice. – Górnik to jedna z lepiej radzących sobie w ataku pozycyjnym zespołów. Dobrze radzi sobie na małej przestrzeni. Ale ja wolę skupić się na mojej drużynie, bo to my w tym trudnym mecze zgarnęliśmy trzy punkty – mówi. – Jedyne co mi się nie podobało, to że straciliśmy dwa gole, bo nie lubię, gdy mój zespół je traci.
Trener wspomniał także o tym, że Widzew znów przegrywał w meczu, ale wyszedł z opresji. – Kluczem jest zawsze to, by nie tracić chłodnej głowy i dalej realizować swój plan. Wtedy szybko można wrócić na odpowiednie tory – tłumaczy Niedźwiedź. – Do 16 minuty powinniśmy prowadzić 2:0. Ale to rywale nagle wyprowadzili cios. Kluczem jest się podnieść, mocne drużyny to potrafią, nawet przechylić szalę na swoją korzyść. Jesteśmy coraz mocniejsi także w tym elemencie. To nie był przypadek, że już drugi raz w tym sezonie wyszliśmy z takiej opresji.
Niedźwiedź mówił też o tym, co mu się nie podobało. To m.in. kontry rywali. – Trzykrotnie dopuściliśmy ich do sytuacji bramkowych. Gdy atakujemy, to nie jesteśmy jeszcze w stanie dobrze się ustawić względem piłki i przeciwnika. Z tego padł gol i były jeszcze dwie okazje – mówi.
Kibice pytali też trenera o transfery. W sobotę nowym piłkarzem Widzewa został Mattia Montini. Czy to koniec wzmocnień?
– Pewnie okno jest już dla nas zamknięte, ale zawsze trzeba mieć otwartą głowę, czasem są różne możliwości, które warto rozważyć. Ale ja jestem zadowolony z transferów. Od dzisiaj możemy trenować właściwie w pełnym składzie. Dojdzie Mattia, a w kolejnym tygodniu także Przemek Kita w kolejnym tygodniu. Rywalizacja się jeszcze zwiększy – mówi szkoleniowiec.
Dodał, że na pełnych obrotach trenować będę też już Dominik Kun i Michał Grudniewski i przekazał dobre wieści w sprawie Abdula Aziza Tetteha. – Uraz miał go wykluczyć na kilka tygodni, ale wygląda to bardzo dobrze. Noga bardzo szybko się goi. Jutro, może pojutrze być może wróci do normalnego treningu – powiedział.
Niedźwiedź ocenił też nowego włoskiego napastnika Widzewa. – Cieszymy się, że dołączył. Wierzymy, że będzie bardzo mocnym ogniwem zespołu. On dość długo nie grał. Twierdzi jednak, że we Włoszech trenował. Zobaczymy, jak wygląda fizycznie. Musi też zrozumieć, jak gramy. Ale do niedzieli jest trochę czasu, by z nim porozmawiać i potrenować – powiedział trener.
W sobotę w pierwszej drużynie zadebiutował Daniel Villanueva. – Był dynamiczny. Widać, że jest głodny gry, bo bardzo długo – poza meczami rezerw – nie grał. Przez pandemię i złamaną nogę. Wszedł na prawe skrzydło, jako prawy napastnik. Dobrze przesuwał w obronie, nieźle sobie w tym radził, był agresywny. W ataku zabrakło podań do niego w tempo, za wcześnie koledzy mu zagrywali. Grał krótko grał, więc nie można go oceniać. Ale pracuje bardzo dobrze i wierzę że da nam jakość – ocenił Niedźwiedź.
Trener pytany był też o słabszy występ Fabio Nunesa, który w meczu ze Stomilem Olsztyn zagrał znakomicie, a w sobotę już gorzej. – Ten pierwszy mecz zagrał na bardzo wysokim poziomie, szalał na wahadle. Ale po tym spotkaniu narzekał na pewne dolegliwości. On ostatni mecz rozegrał w maju. Nie trenował też przez cały mikrocykl w tygodniu poprzedzającym mecz z Górnikiem. W czwartek skarżył się na gorsze samopoczucie i zastawialiśmy się, czy zagra od początku. On jednak pokazał charakter i powiedział, że jest gotowy – opowiada Niedźwiedź. – Potrzebujemy go jednak w formie z pierwszego meczu i wierzymy, że do niej wróci już w tym tygodniu.
Kibice pytali też o słabsze występy Tomasza Dejewskiego i Mateusza Michalskiego. Według trenera ten pierwszy miał bardzo trudne zadania, bo grał przeciwko Mateuszowi Piątkowskiemu, który jest bardzo dobrym piłkarzem. A Michalski? – Mateusz potrzebuje liczb, goli. To spowoduje, że on urośnie – uważa Niedźwiedź. – Miał taką sytuację w 3 minucie. To powinien być gol. Jak będzie je strzelał, to jego odbiór będzie inny.
📹 Skrót z najciekawszymi akcjami i golami meczu #WIDPOL możecie już obejrzeć na kanale @WidzewTV!
— Widzew Łódź (@RTS_Widzew_Lodz) August 30, 2021
Jest co oglądać 👀🚀⚽️
W meczu z Górnikiem Widzew strzelił cztery piękne bramki. Trudno zdecydować, która z nich była najładniejsza. Jak ocenia to trener łodzian? – Najtrudniejsze zadanie miał Julek, bo uderzył z powietrza, lewą nogą. Z technicznego punktu widzenia to było bardzo trudne. Z kolei Daniel odważnie poszedł do końca, złamał akcję i uderzył po długim rogu. Patryka gol bardzo mnie cieszy, bo to był piękny strzał pod poprzeczkę, a on świetnie odnalazł się w tej przestrzeni – ocenia. – Z kolei ostatnia bramka, to była wypracowana akcja. Może poza strzałem Julka, te gole były wypracowane – powiedział Niedźwiedź.