Widzew nie zapłacił za transfer Petara Mikulicia i za to otrzymał dwuletni zakaz transferowy – poinformował „Przegląd Sportowy”.
Na szczęście zakaz został już zdjęty i klub będzie mógł zimą wzmocnić drużynę. O zakazie transferowym powiedział „PS” prezes Mateusz Dróżdż. – We wrześniu otrzymaliśmy zawiadomienie, że został na nas nałożony zakaz transferowy i przez dwa lata nie będziemy mogli sprowadzić żadnego piłkarza – powiedział.
Mikulić trafił do Łodzi latem 2020 roku z klubu NK Croatia Zmijavci. Zagrał w jednym meczu, po czym doznał poważnej kontuzji. Gdy wrócił po urazie, nie zdołał przebić do drużyny i odszedł po roku. Jak twierdzi nowy prezes Widzewa (jest nim od lata) okazało się, że klub – jego poprzedni szefowie – nie zapłacili za Chorwata i nikt nie przekazał nowym władzom takiej informacji. Dlatego zakaz transferowy był szokiem. – Pozew znajdował się w systemie od kwietnia i niestety stał się prawomocny. Na szczęście wszystko udało się wyprostować i zakazu już nie ma – powiedział Dróżdż. Klub musiał oczywiście zapłacić.
Nie był to jedyny problem nowych władz Widzewa. Po sezonie okazało się, że trzeba było zapłacić karę Lechowi Poznań, bo Miłosz Mleczko nie rozegrał wymaganej liczby spotkań, jaką zapisano w umowie.