Reklama
Reklama

Widzew w tym sezonie. Pamiętacie, jak było pięknie?

Czas 3 min czytania
Widzew w tym sezonie. Pamiętacie, jak było pięknie?

Radość piłkarzy Widzewa w Sercu Łodzi/fot. Marcin Bryja

Narzekamy i narzekamy. Nie to, że nie mamy powodów do tego, ale… Przed nami finał sezonu, który przecież miał wiele pięknych widzewskich chwil. Wróćmy do tego, co było najpiękniejsze. Bo pięknie wciąż może jeszcze być.

Ostatnio tylko narzekamy i trochę trudno się dziwić. Bo Widzew już dawno powinien przypieczętować awans do PKO Ekstraklasy. Większość rywali już dawno odpadło, został jeden, który do tego zaczął tracić punkty. A drużyna z al. Piłsudskiego 138 wciąż nie daje rady postawić kropki nad i. Liczymy, że zrobi to w niedzielę w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, ale – wstyd się trochę przyznać – boimy się. To jeden mecz, wszystko może się zdarzyć, a forma widzewiaków nie jest najwyższa. Przegrali przecież dwa ostatnie mecze, grali bardzo słabo. Nie widzieliśmy też u nich determinacji, która powinna cechować drużynę walczącą o awans. Moglibyśmy pisać i pisać i pisać, o naszych obawach, o wszystkim, co w ostatnim czasie było złe w Widzewie. Ale czy to pomoże? Drużynie? Kibicom? Nam?

Reklama

Tylko w ŁS! Marcin Kaczmarek: „Zastanówmy się, czy warto psioczyć na kogoś, kto awansował”

Spróbujmy inaczej. Powspominajmy wszystko to, co w tym sezonie się udało. A przecież udało się sporo. Drużyna sklecona była naprędce i wystartowała pięknie. Kilku piłkarzy momentami zachwyciło, trener Janusz Niedźwiedź też miał bardzo długi okres wspaniałej pracy – znakomitych wyborów, ofensywnej taktyki od pierwszej do ostatniej minuty. I to działało! Widzew, zwłaszcza po poprzednim sezonie, w tym dał nam wiele radości. I – co dzisiaj jest bezcenne – punktów. Widzew, nie licząc lidera, ma ich najwięcej spośród 17 zespołów.

Reklama

Początek sezonu Widzewa

Naprawdę był znakomity, a przecież na pierwszych treningach z nowym trenerem było tylko po kilkunastu zawodników. Do tego spora grupa to byli gracze, którzy zawiedli w poprzednich rozgrywkach. A jednak trener zbudował fajny zespół, który grał bardzo ofensywnie i wygrywał. W pierwszych trzynastu meczach Widzew przegrał tylko raz – 1:3 z Arką Gdynia – ale i w tym spotkaniu grał naprawdę dobrze. Wygrał zespół lepszy, ale nie ze słabeuszem, tylko z drużyną akurat tego dnia ciut gorszą.

Były w tym okresie efektowne zwycięstwa z Sandecją Nowy Sącz, Górnikiem Polkowice, GKS-em Katowice, Skrą Częstochowa i GKS-em Jastrzębie. Była też dwie udane rundy w Fortuna Pucharze Polski i porażka w trzeciej, ale po dobrym meczu, z Wisłą Kraków. Były zwycięstwo mimo straty gola z Zagłębiem Sosnowiec, heroiczna walka z Koroną Kielce i udana pogoń za ŁKS-em w derbach Łodzi (czyli była determinacja i wola walki!). Sporo było tych pięknych chwil jesienią.

Reklama

Zwycięstwa

W całym sezonie było ich 17. Więcej razy zwyciężyć udało się tylko Miedzi Legnica, która była poza zasięgiem wszystkich drużyn, i Arce Gdynia, która wygrała 18 spotkań. Widzew przegrał osiem razy i chociaż tych porażek jest oczywiście za dużo, to inni – nie licząc Miedzi – przegrywali tyle samo (Korona), albo więcej razy. W całym poprzednim sezonie czerwono-biało-czerwoni zwyciężyli tylko w 11 meczach. Jest więc duży progres.

Reklama

Gole

W tym elemencie Widzew też jest w czołówce Fortuna 1. Ligi. Zdobył 51 bramek. Wiele z nich było pięknych, choćby wszystkie cztery w meczu z Górnikiem Polkowice, Karola Danielaka z GKS-em Jastrzębie, Mateusza Michalskiego z GKS-em Katowice, którą poprzedziło 14 podań, czy trafienia Bartosza Guzdka i Kacpra Karaska.  

Drużyna

Zespołowość była przecież wielką siłą Widzewa. Gra nigdy nie opierała się, jak w innych drużynach, na jednym czy dwóch piłkarzach. W Widzewie każdy coś od siebie dawał. Marek Hanousek dbał o defensywę w środku pola, Juliusz Letniowski nakręcał ofensywną grę, Jakub Wrąbel świetnie spisywał się w bramce, Bartosz Guzdek szalał w ataku, wahadłowi wspierali i atak i obronę, a asysty zbierał Dominik Kun. Aż 23 piłkarzy strzelało w tym sezonie bramki dla Widzewa. Nie ma drugiej takiej drużyny w Polsce.

Trener

O nim już było, ale jeszcze warto o nim wspomnieć. Przecież jego drużyna, którą buduje ledwie od jedenastu miesięcy, jest wiceliderem Fortuna 1. Ligi. I może nim zostać, wciąż nie musi nawet oglądać się na innych, czy przegrają, czy stracą punkty. Wszystko w nogach i głowach jego piłkarzy. Janusz Niedźwiedź był wychwalany pod niebiosa jesienią. Nie mamy wątpliwości, że popełnił błędy, ale roboty jeszcze nie skończył. W niedzielę może wprowadzić Widzew do PKO Ekstraklasy. My błędy wybaczymy. A wy?

Reklama

Widzewie, zagraj to jeszcze ten jeden raz.

Piłka nożna

Janusz NiedźwiedźWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama