Wypowiedzi po meczu Widzewa: Sandecja nas zdominowała

Sandecja Nowy Sącz - Widzew Łódź 3:1 Fot. sandecja.pl

Reklama
Czas 2 min czytania

Trzy stałe fragmenty – dwa rzuty karne i rzut rożny – zadecydowały o tym, że niestety przegraliśmy – mówi trener Widzewa Marcin Broniszewski.

W meczu 25. kolejki Fortuna 1 Ligi Widzew przegrał na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz 1:3.

Marcin Broniszewski (Widzew):

Reklama

Trudno komentować takie spotkanie, jak się przegrywa 1:3. Tak na szybko, bez głębszej analizy, nie graliśmy dobrze w pierwszej połowie. Mocna i zdecydowana w bezpośredniej walce Sandecja nas zdominowała. Około 30. minuty zaczęliśmy przejmować inicjatywę, ale nic z tego nie wynikło poza jednym stałym fragmentem gry i uderzeniem w poprzeczkę. Dopiero w drugiej połowie zaczęliśmy lepiej grać. Nie wiem, czy to wynikało z tego, że Sandecja potraktowała dwubramkową przewagę jako taką, która pozwala im grać bardziej z tyłu. Trzy stałe fragmenty – dwa rzuty karne i rzut rożny – zadecydowały o tym, że niestety przegraliśmy.

Dariusz Dudek (Sandecja):

To spotkanie kosztowało nas przede wszystkim bardzo dużo zdrowia. Po ostatnich meczach to nie jest nowość, ale chciałbym podziękować mojemu zespołowi za walkę i determinację. To piłkarze byli dzisiaj głównymi aktorami tego spotkania i naprawdę włożyli w nie mnóstwo siły. Cieszę się, że w tak trudnych momentach zareagowali, bo dostaliśmy dwie czerwone kartki i musiałem trochę przeorganizować zespół. Na szybko skorygowaliśmy ustawienie po pierwszej, a potem po drugiej czerwonej kartce. Widzew ma bardzo dobrych piłkarzy w swoim zespole i było nam szczególnie trudno się zorganizować, gdy dostaliśmy bramkę na 1:2, ale zachowaliśmy spokój, zrobiliśmy zmiany i one też dały efekt w postaci rzutu karnego i trzeciego gola. Mieliśmy ten mecz pod kontrolą.

Reklama

Michał Grudniewski:

Popełniliśmy dużo błędów indywidualnych. Trzy stałe fragmenty gry, dwa karne, jeden rzut rożny i straciliśmy trzy bramki. Przeciwnik tak naprawdę nie strzelił nam bramki z akcji z gry. Zatem tak jak mówię, zdecydowały błędy indywidualne, nic więcej.

Marek Hanousek:

Pierwsza połowa nie była najlepsza w naszym wykonaniu. Graliśmy zbyt wolno, podejmowaliśmy złe decyzje i zasłużenie przegrywaliśmy. Według mnie po zmianie stron wyglądało to nieco lepiej. Rywale dostali czerwoną kartkę, a my zdobyliśmy gola. Myślę, że w tamtym momencie wszyscy uwierzyliśmy, że możemy odwrócić losy tego spotkania. Jednak czas uciekał, presja rosła i niestety nie udało nam się.

Marcin Robak:

Zagraliśmy dwie nierówne połowy. W pierwszej nie graliśmy tak, jak to sobie zakładaliśmy przed spotkaniem. Popełnialiśmy błędy, zbyt wiele razy traciliśmy piłkę i konsekwencją tego był ten pierwszy rzut karny. Później rywale mieli rzut różny i zrobiło się 2:0. Mimo wszystko chcieliśmy powalczyć w tym meczu, dlatego w drugiej połowie ta gra była lepsza w naszym wykonaniu. Stworzyliśmy kilka sytuacji i udało nam się strzelić gola kontaktowego. Szkoda, że straciliśmy trzecią bramkę, bo w końcówce mieliśmy jeszcze okazje i mogliśmy pokusić się o remis.

Bartłomiej Kasprzak (Sandecja):

Musieliśmy utrzymać wynik za wszelką cenę i w zasadzie zrealizowaliśmy to założenie, które sobie postawiliśmy w 80. minucie. Dobrze, że się udało. Świetną pracę wykonał Rafael – wszedł w trudnym momencie, poradził sobie z trzema zawodnikami i wywalczył jedenastkę. Wtedy już poczuliśmy ulgę, ale trzeba było zachować koncentrację do samego końca, ponieważ Widzew stworzył sobie jeszcze dwie dogodne sytuacje.

Należy nam się za dziś, jako drużynie, szacunek. W osłabieniu gra się dużo ciężej, zwłaszcza gdy drugi zawodnik opuszcza boisko. Założenie było jedno – chcieliśmy utrzymać ten wynik i to zrealizowaliśmy. W pierwszej połowie byliśmy blisko rywali, byliśmy agresywni i dlatego strzeliliśmy dwie bramki. Moim zdaniem, przy tym prowadzeniu powinniśmy zachować trochę więcej spokoju.

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz