Zagraj to jeszcze raz Maks. ŁKS przedłuża kontrakt z Rozwandowiczem do 2024 roku

Maksymilian Rozwandowicz gra w ŁKS-ie, ale był też piłkarzem Widzewa

Reklama

Czas 3 min czytania

Mówisz ŁKS, myślisz Rozwandowicz. Piłkarz- ikona odbudowy klubu. Człowiek, który przeszedł do historii zdobywając bramki na wszystkich szczeblach rozgrywkowych począwszy od trzeciej ligi, na ekstraklasie kończąc. Czwartego stycznia, w czwartą rocznicę podpisania przez siebie kontraktu z ŁKS-em, Maksymilian Rozwandowicz aneksował umowę z klubem na trzy kolejne lata.

Mister ŁKS

Mimo, że do seniorskiej piłki wchodził w Widzewie Łódź, Rozwandowicz od zawsze podkreślał swoje przywiązanie do biało-czerwono-białych barw. Nic więc dziwnego, że w drużynie najszybciej złapał wspólny język z Michałem Kołbą, zadeklarowanym ŁKSiakiem. Razem wspinali się szczebel po szczeblu, aż do wymarzonego debiutu w ekstraklasie. Razem stanowili o sile mentalnej zespołu. Kapitan i wicekapitan. Kiedy Kołba został zawieszony to Rozwandowicz wziął na siebie presję przywódcy i podnosił na duchu ponoszącą porażkę za porażką drużynę

Reklama

To również Rozwandowicz zdobył pierwszą bramkę w derbach Łodzi. Wszyscy doskonale pamiętamy ten moment. Dośrodkowanie Pirulo, Rozwandowicz gubi ospałego Bechta, piłka spada mu na głowę. Mleczko próbuje interweniować. Piłka wpada w kozioł… Gol! Euforia, po jednej stronie Łodzi, jęki zawodu po drugiej.

Z drugiej strony wszystko co złe w ekstraklasie też zaczęło się od Rozwandowicza. W meczu z Piastem Gliwice przy stanie 0:0 spudłował karnego, później gola samobójczego zdobył Bogusz i ŁKS wszedł w pasmo 7 kolejnych porażek.

Reklama

Tym bardziej należy docenić mental zawodnika. Rozwandowicz został w ŁKS-ie i dalej walczył o swoją pozycję. Był taki moment, kiedy wydawało się, że jest na straconej pozycji. Swoje szanse dostawali Dąbrowski, Moros, Sobociński. Kazimierz Moskal, który najpierw przestawił zawodnika z defensywnej pomocy na środek obrony całkowicie zrezygnował z jego usług.

Kiedy wydawało się, że koniec tego długiego romansu jest nieunikniony, pojawił się trener Stawowy…

Reklama

Stawowy ball

Stawowy dał Rozwandowiczowi, nowe życie. „Wymyślił” go na nowo. W systemie gdzie boczni obrońcy są zawodnikami o zadaniach stricte ofensywnych, znalazł dla niego nową pozycję. Odtąd piłkarz miał być kimś między obrońcą, a defensywnym pomocnikiem. Kiedy trzeba było bronić, był pierwszy do kasowania ataków przeciwników. Kiedy trzeba było atakować to on rozpoczynał akcje, nadając im tempo, rozgrywając piłkę, a czasami dzięki mądremu ustawianiu się, robiąc miejsce swoim kolegom z zespołu.

Nieprzypadkowy wydaję się tu fakt, że Stawowy obserwował początki kariery Rozwandowicza jeszcze w Widzewie Łódź. Stąd też miał pomysł na zawodnika. Podobnego zdania był dyrektor sportowy Krzysztof Przytuła, jeden z największych orędowników wystawiania Rozwandowicza na pozycji zbliżonej kształtem do defensywnej pomocy.

Zagraj to jeszcze raz Maks

Z okazji czwartej rocznicy, mając w perspektywie trzy kolejne lata, warto wspomnieć kilka najważniejszych momentów Rozwandowicza w ŁKS-ie.

8 września 2017 Znicz Pruszków- ŁKS 1:2. Gol w 95 miuncie. ŁKS awansował do drugiej ligi, po niemałych perypetiach. Przed tym meczem beniaminek drugiej ligi zanotował serię trzech remisów. Najpierw dwa na wyjazdach, później u siebie z GKS-em Jastrzębie. Wszystko wskazywało na to, że w Pruszkowie również dojdzie do podziału punktów. W 90 minucie zegar wciąż wskazywał 1:1. Ostatnia akcja meczu. Bryła dośrodkowuje, piłkę do sitaki pakuje Rozwandowicz, od tego momentu podpieczni Wojciecha Robaszka weszli na falę wznoszącą i nieoczekiwanie awansowali do 1 ligi.

11 sierpnia 2018 ŁKS- Stomil Olsztyn 1:0. Gol z karnego
Podopieczni Kazimierza Moskala zaczęli ligę nierówno. Przed tym meczem na swoim koncie mieli zwycięstwo, porażkę, remis. Był to drugi mecz na Aleja Unii w tym sezonie. Rozwandowicz wyznaczony wcześniej do strzelania karnych miał na sobie dużą presję. Kibice nie mieli jeszcze okazji fetować zwycięstwa ani bramki na swoim stadionie. Mimo to zawodnik presję wytrzymał i swoje zrobił, wprawiając całą biało-czerwono-białą społeczność w euforię.

27 lipca 2019 Craovia-ŁKS 1:2. Gol z karnego.
Po tylu latach wyczekiwania na pierwsze zwycięstwo w Ekstraklasie, Rycerze Wiosny nie kazali swoim kibicom długo czekać. Już w drugiej kolejce, podopieczni Kazimierza Moskala pokonali Cracovię. Rozwandowicz wykorzystał rzut karny. Radość zawodnika była tak ogromna, że zaprezentował najciekawszą cieszynkę spośród wszystkich ŁKS-iaków w tamtym sezonie. Dopiero w tym sezonie o prymat najfajniejszej cieszynki rywalizują z nią szalone wybuchy radości Domingueza. Gol ten był również ważny bo pozwolił „zabić mecz”. Cracovii udało się zdobyć bramkę kontaktową dopiero w 91 minucie, gdy ŁKS-iacy byli już myślami w autokarze.

Tu powinien być gol w derbach, ale opisałem go już wcześniej. Postawię więc na inną bramkę. 27 września 2020 ŁKS- Sandecja 4:1. Gol z rzutu wolnego
101 mecz Rozwandowicza musiał być wyjątkowy. Tak też się stało. W 68 minucie obrońca podszedł do piłki i silnym, precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego pokonał, bramkarza „Sączersów”.

Wzmocnienie

Z tego co słychać w gabinetach na stadionie ŁKS-u, jeżeli nie pojawi się jakaś wielka okazja, więcej transferów nie będzie. Wzburzonych należy uspokoić, że nie będzie również transferów poza klub. Tym ważniejsze wydaje się przedłużenie umowy z wicekapitanem.

Patrząc na konkurentów Rozwandowicza na jego pozycji, nie za bardzo widać kogoś kto mógłby z nim rywalizować. Srnić stracił zaangażowanie. Tosik to nawet nie jest piłkarz. Tazbir jest jeszcze niegotowy. ŁKS zagwarantował sobie spokój i uniwersalnego żołnierza, który doskonale rozumie zadania, które stawia przed nim trener. Rozwandowicz, jeżeli dotrwa do końca kontraktu, ma szansę stać się legendą na miarę Grzegorza Krysiaka. Tym cenniejszy jest piłkarz, który w dzisiejszych czas zna znaczenie słowa lojalność.

Piłka nożna

ŁKS Łódźrozwandowicz

Reklama

Dodaj komentarz