Piłkarze Widzewa o meczu ze Stomilem

Widzew - Zagłębie Sosnowiec 1:1 Fot. Marian Zubrzycki

Reklama


Czas 2 min czytania

– W każdym meczu jesteśmy lepsi od rywali, tylko może brakowało nam sytuacji bramkowych. Dzisiaj było ich dużo, ale brakowało z kolei ostatniego podania – oceniał występ ze Stomilem Olsztyn Przemysław Kita, napastnik Widzewa.

Widzew pierwszy raz w tym sezonie wygrał poza Łodzią. Pokonał 1:0 Stomil Olsztyn i awansował na ósme miejsce w tabeli pierwszej ligi. Do szóstej Arki Gdynia traci trzy punkty. Oto co powiedzieli po zwycięstwie piłkarze obu drużyn.

Michael Ameyaw: – Jestem zadowolony przede wszystkim z tego, że udało nam się zdobyć trzy punkty i przełamać niemoc na wyjeździe, bo było to chyba 12. czy 13. spotkanie bez wygranej. Trzy punkty zawsze cieszą i dzięki temu nasza podróż do domu na pewno będzie radosna. Można powiedzieć, że jest to nasza mini-seria, bo wygraliśmy drugie spotkanie z rzędu. Teraz chcielibyśmy pójść za ciosem i zdobyć trzy punkty w kolejnym spotkaniu.

Reklama

Przemysław Kita: – Od dłuższego czasu nie mogliśmy wygrać na wyjeździe. Na pewno cieszą trzy punkty, bo pniemy się w tabeli i chcielibyśmy, żeby tak było z każdym kolejnym meczem. Mam odczucie, że nie tylko dzisiaj, ale w każdym meczu, jesteśmy lepsi od rywali, tylko może brakowało nam sytuacji bramkowych. Dzisiaj było ich dużo, ale brakowało z kolei ostatniego podania. Rywale w ostatnich meczach też nie mogli sobie pozwolić na zbyt wiele i dzisiaj również mieli ciężko stworzyć sobie jakąś sytuację.

Marek Hanousek: – Jestem bardzo szczęśliwy, bo czekałem na ten moment, żeby zagrać w pierwszym składzie. Zasłużyliśmy na wygraną i to dobry prognostyk przed kolejnymi meczami. Czuję się już dobrze, ale przez dłuższy czas nie zaliczyłem gry w pełnym wymiarze i dlatego około 70. minuty zacząłem odczuwać zmęczenie i zostałem zmieniony. Bartek Poczobut dużo do mnie mówił w czasie meczu i wiele mi pomógł, więc wszystko wyszło dobrze. Pozostali koledzy z drużyny też mi pomagali na boisku. Powoli widać, czego zespół oczekuje ode mnie, a czego ja od zespołu.  

Mateusz Skrzypczak (Stomil): – Widzew przewyższał nas dziś w organizacji gry i boiskowej agresji i to zaważyło na wyniku. Dawaliśmy z siebie sto procent na boisku i chcieliśmy bardzo wygrać ten mecz, a później, gdy już przegrywaliśmy, to chociaż doprowadzić do remisu. Sytuacji było jednak mało. W drugiej połowie mieliśmy jedną stuprocentową okazję, ale nie udało się jej wykorzystać. Widzew też może nie miał za dużo sytuacji, ale jedną wykorzystał i o tę jedną bramkę był lepszy. 

Reklama

Piłka nożna

Michael Ameyawpiłka nożnaPrzemysław KitaWidzew Łódź

Reklama

Dodaj komentarz