Bolesne zderzenie z ligową rzeczywistością. Radomiak o klasę lepszy od Widzewa

Reklama


Czas 2 min czytania

Nie tak miało wyglądać przywitanie czerwono-biało-czerwonych z Fortuna 1. Ligą po pięciu latach nieobecności. Widzewiacy rozpoczęli ligowe zmagania od falstartu, przegrywając 1:4 z finalistami ubiegłorocznych baraży o awans do Ekstraklasy.

Pierwsze minuty starcia w Pruszkowie, gdzie Radomiak rozgrywa mecze w roli gospodarza nie zapowiadały tego, że mecz zakończy się tak niekorzystnym dla Widzewa rezultatem. Marcin Robak otworzył wynik już w 4. minucie, popisując się efektownym strzałem z woleja po dograniu Mateusza Możdżenia. Podopieczni Enkeleida Dobiego nie tracili animuszu i niewiele zabrakło, by na przerwę schodzili z dwubramkowym prowadzeniem – główka Daniela Tanżyny po rzucie wolnym w dwudziestej pierwszej minucie okazała się jednak minimalnie niecelna.

Tak niemrawy początek spotkania w wykonaniu piłkarzy z Radomia musiał zaniepokoić trenera Dariusza Banasika, który w przerwie zdecydował się zmienić nieskutecznego Dominika Sokoła na pozyskanego z Wisły Płock Karola Angielskiego.

Reklama

Raptem 25 sekund gry wystarczyło, by stadion w Pruszkowie wiwatował na cześć nowego gracza Radomiaka. Łukasz Kosakiewicz przegrał pojedynek o piłkę z Karolem Podlińskim, ten dograł do Angielskiego, który zmylił zwodem trzech obrońców Widzewa, pewnie umieścił piłkę w siatce i odpłacił się trenerowi za otrzymaną szansę.

Drugi cios spadł na widzewiaków pięć minut później. Tym razem Miłosz Kozak zagrał spoza dwudziestego metra na głowę Podlińskiego, 22-latek wygrał walkę o pozycję ze zdezorientowanym Kosakiewiczem, a Wojciech Pawłowski nie popisał się, wpuszczając piłkę uderzoną po bliższym słupku.

W 72. minucie Leandro podwyższył wynik trafieniem, które śmiało może pretendować do miana bramki kolejki. Zadanie znacząco ułatwili mu jednak piłkarze Widzewa, którzy na prawym skrzydle pozostawili mu prawdziwą autostradę do bramki. Brazylijczyk pomknął niczym wicher na bramkę Pawłowskiego, zmylił Tanżynę przekładając piłkę na lewą nogę i huknął w samo okienko.

Reklama

Dzieła zniszczenia dopełnił w doliczonym czasie gry nowy zawodnik Radomiaka, Miłosz Kozak. Znalazł się na prawym skrzydle w równie komfortowej sytuacji, co Leandro blisko 20 minut wcześniej. Wykorzystując bierność obrońców Widzewa, zbliżył się z piłką na pięć metrów od bramki Wojciecha Pawłowskiego i oddał strzał z prawej nogi. Piłka przeszła między nogami golkipera łodzian i po chwili zatrzepotała w siatce.

Radomiak Radom – Widzew Łódź 4:1 (0:1)

0:1 Marcin Robak (4’)

1:1 Karol Angielski (46′)

1:2 Karol Podliński (50′)

1:3 Leândro (73′)

1:4 Miłosz Kozak 90′

Radomiak: Mateusz Kochalski – Damian Jakubik, Maciej Świdzikowski, Mateusz Cichocki, Artur Bogusz – Leândro (86′ Adam Banasiak),  Michał Kaput, Meik Karwot, Miłosz Kozak – Dominik Sokół (46′ Karol Angielski), Karol Podliński (82′ Milan Kvocera).

Widzew: Wojciech Pawłowski – Łukasz Kosakiewicz, Sebastian Rudol, Daniel Tanżyna, Petar Mikulić – Michael Ameyaw (64′ Dominik Kun), Bartłomiej Poczobut, Mateusz Możdżeń (67′ Mateusz Michalski), Henrik Ojamaa (64′ Karol Czubak) – Marcin Robak, Merveille Fundambu (69′ Patryk Mucha).

fot. widzew.com

Piłka nożna

Widzew Łódź

Reklama

Dodaj komentarz