Czy można popsuć ŁKS w trzy tygodnie? Okazuje się, że tak

fot. ŁKS Łódź

Reklama
Czas 2 min czytania

ŁKS przyzwyczaił nas do pięknych i kombinacyjnych akcji, dużej urody bramek, niefrasobliwości w obronie, którą nadrabiała potężna ofensywa… A potem zmieniono trenera.

Można mówić, że zespół potrzebuje czasu, że nowy trener to nowe założenia taktyczne, że piłkarze muszą się w nie wdrożyć. Problem w tym, że ta drużyna się uwstecznia. Obrona popełnia te same błędy, które popełniała. Adrian Klimczak i Jan Sobociński grają nawet jeszcze gorzej.

Teraz oprócz błędów wynikających z wyprowadzenia piłki, dochodzą błędy związane z brakiem pewności siebie. Maksymilian Rozwandowicz, którego przestawienie na defensywnego pomocnika było jedną z najlepszych decyzji Wojciecha Stawowego, przy nowym trenerze popełnia dużo więcej błędów (w Nowym Sączu sprokurował karnego) i tylko przeszkadza kolegom z drużyny. W obie stracone bramki zamieszany był wystawiony na prawej obronie Tomasz Nawotka. Przy pierwszej podał do napastnika Sandecji, przy drugiej nie zdążył za skrzydłowym, czego efektem był faul Rozwandowicza, po którym gospodarze wykorzystali rzut karny.

Reklama

Atak ŁKS-u istnieje tylko teoretycznie

Oczywiście Antonio Dominguez jest geniuszem środka pola (oczywiście na poziomie I ligi) i zawsze nim będzie, ale to kolejny mecz, w którym jego potencjał jest bezlitośnie marnowany, gdyż wymaga się od niego odbierania i grania długich piłek. O Michale Trąbce, który świetnie zaczął 2021 rok, nie ma co wspominać, podobno był na boisku, ale co tam robił jeszcze nikomu nie udało się ustalić.

Myśleliśmy, że nie da się zagrać gorzej niż Zagłębiem Sosnowiec, ale myliliśmy się. To był zdecydowanie najgorszy mecz ŁKS w tym sezonie. Po tym jak z boiska na noszach wyniesiony został Łukasz Sekulski, a jego miejsce zajął Piotr Janczukowicz, ŁKS nie był w stanie stworzyć żadnej groźnej sytuacji pod bramką rywala. Mikkelowi Rygaardowi udało się zdobyć gola, ale wynikało to z błędu bramkarza, a nie dobrej gry ofensywnej ŁKS.

Mamrot miał poprawić błędy, które zarzucano Stawowemu, a tym czasem zepsuł wszystko co Stawowy po sobie zostawił i jeszcze dołożył swoje błędy. Z taką grą awansu nie będzie.

Reklama

Sandecja Nowy Sącz – ŁKS 2:1

1:0 – Ogorzały (33 min)

1:1 – Rygaard (63 min)

2:1 – Piter-Bucko (90+2, z karnego)

ŁKS: Malarz – Nawotka, Dąbrowski, Sobociński, Klimczak – Rozwandowicz, Dominguez – Trąbka (83. Wolski), Rygaard, Gryszkiewicz (58. Marciniak) – Sekulski ( 30. Janczukowicz)

Sandecja: Pietrzkiewicz – Danek, Boczek, Piter-Bućko, Dziwniel – Chmiel, Hajda, Kasprzak, Małkowski (71. Błanik), Ogorzały (88. Ella) – Rubio (71. Rafael)

Piłka nożna

Dodaj komentarz