Reklama
Reklama

Heroiczny Widzew lepszy od Korony Kielce!

Czas 3 min czytania
Heroiczny Widzew lepszy od Korony Kielce!

Piłkarze Widzewa cieszą się po golu w meczu z Koroną Kielce Fot. Marcin Bryja/widzew.com

To był pokaz prawdziwego widzewskiego charakteru. Obecny Widzew pokazał, że ma pełne prawo do takiego określenia, bo po niesamowitym meczu pokonał na wyjeździe Koronę Kielce, wicelidera Fortuna 1. Ligi!

Reklama

Złe miłego początki… Mecz zaczął się źle dla Widzewa, bo drużyna dała się zepchnąć do głębokiej defensywy, często nawet desperackiej. Gospodarze sprawiali wrażenie, jakby przed grą napili się świeżej krwi. Atakowali agresywnie, twardo i zdecydowanie. Byli wszędzie. Efekt był taki, że przez 20 minut łodzianie raz wyszli z piłką ze swojej połowy. Było to w 4. minucie, kiedy kontrę wyprowadził Karol Danielak, dośrodkował, ale Konrad Forenc wybił piłkę.

Wcześniej już goście mogli przegrywać, gdy po główce Adriana Danka piłka odbiła się od poprzeczki. Po kilku minutach sam na sam z Jakubem Wrąblem był Jacek Podgórski, jednak widzewiak cudem zabrał mu piłkę. Poza tym Korona seryjnie wykonywała rzuty rożne, a jej rywale tylko biegali za piłką i ją wybijali, często na oślep, co dotąd im się praktycznie nie zdarzało, zwłaszcza w pierwszej połowie.

Reklama

Dwie straty Widzewa

W 12. minucie żółtą kartkę dostał Marek Hanousek, co oznacza, że w derbach Łodzi nie zagra. A że nieszczęścia chodzą parami, w pierwszej połowie Widzew stracił jeszcze Krystiana Nowaka, który doznał kontuzji. Lider przeczekał jednak napór i powoli zaczął opanowywać sytuację. Jego piłkarze zaczęli rozgrywać, powoli przesuwać się w kierunku pola karnego Korony.

Agresywny początek kosztował jednak kielczan dużo sił, co objawiało się m.in. utratą szybkości i – w konsekwencji – faulami. Marcel Gąsior miał trzy tak ostre wejścia, że każde kwalifikowało się na żółtą kartkę. A Marcina Szpakowskiego sędzia Tomasz Kwiatkowski oszczędził, bo za brutalne wejście w nogi Danielaka powinien wylecieć z boiska.

Reklama

Wracając jeszcze do Gąsiora, byłego zawodnika Widzewa, jego trzecie ostre wejście zostało ukarane. Najpierw jednak Juliusz Letniowski doskonale podał do Kacpra Karaska, który w polu karnym nie zdołał opanować piłki (był naciskany przez obrońcę), odegrał jednak do podającego, a ten został wycięty. Sam ustawił piłkę, strzelił mocno, a Mattia Montini twarzą, a konkretnie nosem, zmienił kierunek lotu piłki i Widzew objął prowadzenie. Nos Włocha mocno ucierpiał, ale warto było…

Reklama

Żółto-czerwony Widzew

Widzew znów pokazał jakość, bo z przebiegu gry był gorszy od Korony. W piłce nożnej lepszy jest jednak ten, kto strzela gole.

Druga połowa zaczęła się od ataków z obu stron i żółtych kartek oglądanych przez piłkarzy Widzewa. Większość była niepotrzebna, a już Montiniego – głupia, bo złapał bramkarza próbującego wyprowadzić piłkę. Przebił go Letniowski w ciągu czterech minut dwukrotnie faulując rywali i w 64. minucie poszedł do szatni. Inna sprawa, że sędzia chyba przesadzał z liczbą kartek.

Znów Widzew w drugiej połowie musiał bronić wyniku. W odróżnieniu do kilku poprzednich wyjazdów, był w trudniejszej sytuacji,, bo grał w dziesiątkę. Chwilami udawało się trzymać piłkę daleko od bramki, jednak po upływie 70 minut chaotyczne, ale zdeterminowana Korona zamykała go w polu karnym. Wrąbel był w wielkich opałach, a jego koledzy wybijali piłkę w sposób, o którym Władysław Stachurski mówił: w którą stronę stoi, tam wali.

Reklama

Desperacka obrona i nagroda

Najsłabszy na boisku był sędzia Kwiatkowski. Przed przerwą oszczędzał gospodarzy, a w drugiej połowie nie wyrzucił z boiska Michała Koja, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Bartosza Guzdka.

Gospodarze mieli taką przewagę, że nie sposób było nie stwarzać dobrych okazji. Byli jednak mało zdecydowani pod bramką, a widzewiacy grali z ogromnym poświeceniem. Gdy już obrońcy nie nadążali, był jeszcze Wrąbel, wyjaśniający sytuację. Emocje były ogromne, ale Widzew wytrzymał i ma już siedem punktów przewagi nad Koroną. Okupił to zwycięstwo dużymi stratami, lecz było warto!

Korona Kielce – Widzew Łódź (0:1)

Reklama

0:1- Montini 45.

Korona: Forenc – Danek, Koj, Malarczyk, Sierpina – Podgórski, Zebić (78. Petrović), Gąsior, Szpakowski (68. Pervan), Błanik (68. Nojszewski) – Łukowski

Widzew: Wrąbel – Tanzyna, Nowak (41. Dejewski), Stępiński – Zieliński, Hanousek, Letniowski, Kun – Danielak, Montini (59. Guzdek), Karasek (59. Michalski)

Reklama

Żółte kartki: Zebić, Gąsior, Szpakowski, Danek, Sierpina – Hanousek, Danielak (89. Mucha), Dejewski, Montini, Karasek, Letniowski, Wrąbel

Czerwona kartka: Letniowski (64. za drugą żółtą)

Reklama

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama