Koniec marzeń. ŁKS przegrywa z kretesem i ląduje w I lidze

Arkadiusz Malarz (fot ŁKS Łódź)

Reklama
Czas 2 min czytania

ŁKS przez blisko 70 minut spotkania nie był w stanie oddać celnego strzału na bramkę przeciwników. Tymczasem Górnik Zabrze grał słabiutko, ale mimo to przy al. Unii zdobył 3 gole i przypieczętował spadek ŁKS-u do Fortuna 1 Ligi.

W pierwszych, dość obiecujących minutach, w końcu było widać lepszą grę ŁKS-u i przy okazji wpływ trenera Stawowego na zespół. Mowa przede wszystkim o całkiem nieźle zorganizowanym pressingu na połowie zabrzan. Trzeba przyznać, że czterech obcokrajowców w drugiej linii gospodarzy zdominowało poczynania w pierwszym kwadransie.

Górnik Zabrze szukał okazji do kontr i nastawił się na wykorzystanie błędów, których łodzianie w tym sezonie popełnili całą masę. W pierwszych 30 minutach było ich zdecydowanie mniej niż w poprzednich spotkaniach, a te, które łodzianie popełnili, nie były aż tak bolesne w skutkach. 

Reklama

Okazji bramkowych do przerwy było zatem jak na lekarstwo. Gra była dość monotonna, głównie toczyła się w środku pola, który piłkarze trenera Stawowego mocno zagęszczali. 

ŁKS grał za wolno, by zaskoczyć defensywę Górnika, natomiast Górnik nie miał zamiaru ryzykować i strzelić gola za wszelką cenę. Stąd przed przerwą oglądaliśmy bardzo spokojne, wręcz nudne spotkanie. 

Do 44. minuty na boisku nie działo się praktycznie nic. Minutę przed końcem Vasilantonopoulos po składnej akcji Górnika otworzył wynik, strzelając bramkę na 1:0. O poziomie tego meczu niech świadczy fakt, że był to pierwszy celny strzał w tym spotkaniu. 

Reklama

Chwilę później mogło być 2:0, ale ŁKS ponownie w tym sezonie świetną interwencją uratował Arkadiusz Malarz. 

Niemniej jednak znowu to się stało. ŁKS rozgrywał piłkę, ale to rywale schodzili na przerwę prowadząc.

10 minut po wznowieniu gry mieliśmy kolejną powtórkę z rozrywki. Obrońcy ŁKS-u popełnili prosty błąd przy wyprowadzaniu piłki, co zakończyło się faulem rozpaczliwie interweniującego Malarza we własnym polu karnym. Sędzia wskazał na wapno, a jedenastkę na gola zamienił Angulo.

ŁKS na kolana już 2 minuty później posłał Giakoumakis, który wykorzystał celną wrzutkę z lewego skrzydła. Łódzki Klub Sportowy ponownie nie miał argumentów, by powalczyć chociaż o punkt. Minuty mijały, a piłkarze trenera Stawowego nie byli w stanie oddać celnego strzału.

Gospodarzy stać było jedynie na honorowe trafienie. Ponownie pod wodzą trenera Stawowego łodzianie skutecznie rozegrali rzut rożny, a gola zdobył Jan Sobociński.

Smutne było jednak zachowanie kibiców zebranych na stadionie, którzy dobijali jeszcze załamanych piłkarzy ŁKS-u, wyśmiewając czy ironicznie oklaskując ich nieudane zagrania.

Ostatecznie ŁKS poległ po raz 21. w tym sezonie. Taki wynik sprawił, że ŁKS stracił już jakiekolwiek szanse na pozostanie w PKO Ekstraklasie. Po roku gry w piłkarskiej elicie w Polsce Rycerze Wiosny wracają do Fortuna 1 Ligi.

ŁKS – Górnik Zabrze 1:3 (0:1)
0:1 – Vasilantonopoulos (44.)
0:2 – Angulo (59. – kar.)
0:3 – Giakoumakis (61.)
1:3 – Sobociński (86.)

ŁKS: Malarz – Sobociński, Dąbrowski, Moros Gracia, Grzesik, Wolski, Guima, Pirulo, Dominguez (63. Ratajczyk), Srnić (63. Trąbka), Corral (76. Wróbel)

Górnik: Chudy – Vasilantonopoulos, Wiśniewski, Koj, Janża, Jirka (86. Krawczyk), Ściślak, Bainović, Jimenez, Giakoumakis, Angulo (70. Ryczkowski)

Czerwona kartka: Maciej Dąbrowski (90+3.)

fot. Marian Zubrzycki

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz