Widzewska rodzina

Reklama
Reklama
Czas 2 min czytania

Dochodzą słuchy, że w widzewskiej rodzinie znowu pojawiły się duże tarcia.

Widzewska rodzina. Ileż razy słyszałem to określenie. Koniec roku nastraja mnie zawsze refleksyjnie, spojrzałem przez ten rodzinny pryzmat na niedawną historię Widzewa.

Wielodzietna rodzina, w fazie przejściowej ojciec (Trener), matka (Prezes) i 11 dorodnych synów dających radość łódzkiemu środowisku piłkarskiemu. Sprawni, szybcy, nieźli technicznie, perspektywiczni. I kiedy wydaje się, że świat stoi przed nimi otworem, pojawia się pan Smoczek. Roztacza wizje świetlanej przyszłości, szasta pieniędzmi na prawo i lewo, obiecuje Ligę Mistrzów, po czym doprowadza budżet rodziny do ruiny i znika.

Reklama

Synowie rozpierzchli się po całej Polsce, rodzice w depresji, zbiorowy pogrzeb.

I w tej krytycznej chwili na scenę wkracza grupa, nazwijmy ją na potrzeby tej opowieści Dobrzy Wujkowie. Zakasali rękawy, energicznie zabrali się do roboty, naprawili co się dało, ustabilizowali sytuację, zażegnali kryzys. Utulili i wsparli rodziców, którzy, jako że byli w kwiecie wieku, jurnie zabrali się do roboty. Po niedługim czasie na boisku ponownie, radośnie swawoliła kolejna jedenastka biegających synków.

Gwoli wyjaśnienia, Dobrzy Wujkowie od zawsze trwali przy rodzinie, obserwowali mecze, byli przy wszystkich zjazdach rodzinnych i wspierani przez kolejną bardzo liczną grupę Wiernych Przyjaciół, doprowadzili do zbudowania okazałego domu rodzinnego. Było nie było, władze zawsze licząc głosy wyborcze, łaskawym okiem spoglądały na rodziny wielodzietne z ich potencjałem politycznym.

Reklama

W pięknym pałacu zadomowili się Wierni Przyjaciele, zapewniani przez Dobrych Wujków, że rodzina szybko wróci na należne jej miejsce, co tydzień szczelnie i radośnie wypełniali okazałe domostwo. Tętniący barwnym życiem i szczelnie zaludniony dom szybko przyciągnął uwagę Bogatych Krewnych z Ameryki, którzy hojnie sypnęli kasą w zamian za reklamę.

W tych wydawałoby się idyllicznych warunkach pojawił się pierwszy zgrzyt.

Zaiskrzyło pomiędzy rodzicami i synami. Rozwój ekipy wyhamował, pojawiły się porażki. Ojciec z Matką zapewniali Dobrych Wujków, że to chwilowe, normalne wahania formy i bunty nastoletnie. Szybko miną, ważne, żeby stabilnie wyznaczyć zasady wychowawcze i twardo ich się trzymać.

Zaniepokojeni Wierni Przyjaciele zaczęli dopytywać Dobrych Wujków jak to możliwe, że przy takich możliwościach finansowych pojawił się problem, ci uspakajali, że kłopoty szybko miną.

Ale problemy nie minęły a zaczęły się potęgować. Synkowie okazali się dużo słabsi od ich poprzedników sprzed kryzysu, nie radzili sobie z wymogami Wiernych Przyjaciół.

Dobrzy Wujkowie coraz częściej atakowani przez Wiernych Przyjaciół, wpadli w panikę. Pozbyli się Ojca, Matki, część synów wydziedziczyli. Nie pomogło.

Wydziedziczyli kolejnych synów, wielu następnych adoptowali, pojawił się następny Ojciec i następna Matka. Dobrzy Wujkowie wymieniali rodziców i synów jak rękawiczki, licząc, że sama zmiana to remedium na bolączki. Synkowie odwinęli kilka grubych numerów na mieście i na boisku, co doprowadziło Wiernych Przyjaciół do szału, Dobrzy Wujkowie trzęsącą się ręką wskazali winnych – Ojca i Matkę.

Synowie obserwując to, co się dzieje, zbaranieli. Liczyli na ciepłą, rodzinną atmosferę, wsparcie i wspólne rozwiązywanie problemów, a dostali stres, presję, wulgaryzmy i kij na plecach, ale w pięknej, wykwintnej i bogatej otoczce.

Oczekiwali stałych, jasnych, klarownych zasad wychowawczych, otrzymali zmieniające się co chwila wytyczne od coraz to innego znerwicowanego Ojca i dygoczącej ze strachu Matki.

Widząc słabość rodziców synkowie coraz częściej próbowali przejąć stery i wykorzystać niemoc opiekunów do przeforsowania wygodnych dla siebie decyzji.

Rodzinę tworzą relacje, które w ludzki sposób pozwalają też rozwiązywać sytuacje kryzysowe. Ludzki to znaczy akceptujący słabości, dający drugą szansę naprawienia błędów, powodujący wstrzymanie się od linczu po kilku przegranych meczach. Rodzina to ludzie stawiający relacje i wspólne działania wyżej niż wyznaczony do realizacji cel.

Rodzina to ludzie, nie nazwa domu i rozdmuchane oczekiwania jej członków.

Czy gdziekolwiek istnieje piłkarska rodzina?

Piłka nożnaPublicystyka

piłka nożnaTomasz ŁapińskiWidzew Łódź

Dodaj komentarz