Marcin Kozłowski o aferze dopingowej w Pogoni Siedlce

Na zdjęciu Marcin Kozłowski, wychowanek Widzewa FOT. Marian Zubrzycki

Reklama
Czas 2 min czytania

Dwóch byłych piłkarzy Widzewa – Marcin Kozłowski i Kacper Falon – zostało zdyskwalifikowanych na 4 lata za złamanie przepisów antydopingowych.

Przypomnijmy, że sytuacja miała miejsce pod koniec 2019 roku. Wówczas wszczęte zostało postępowanie wobec siedmiu zawodników Pogoni Siedlce. Złamanie przepisów zasygnalizowała pielęgniarka, której polecono podać graczom kroplówkę. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) zawiadomiła też prokuraturę, gdyż padło podejrzenie o narażeniu piłkarzy Pogoni na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. 

– O tym trzeba mówić, bo ta sprawa jest dla mnie skandalem – mówi w rozmowie z “Łódzkim Sportem” Kozłowski, wychowanek Widzewa, który trafił do zespołu z Siedlec latem 2019 roku.

Reklama

Siedmiu pechowców .Wśród nich dwóch byłych piłkarzy Widzewa

Chodziło o podanie piłkarzom wlewów witaminowych za pomocą kroplówki. Nie było w nich niedozwolonych substancji, ale otrzymali zbyt duże jednorazowe dawki. 

Informacja była taka, że cała drużyna ma iść na kroplówki. My nie zdawaliśmy sobie sprawy. Jeśli byśmy wiedzieli, czym to grozi, to nikt by tego nie przyjął. Powstała lista zawodników, która ma przyjąć te kroplówki. Trener zagroził, że kto ich nie przyjmie, nie będzie miał miejsca w drużynie. Wszystko zlecił lekarz. Miała iść cała drużyna, ale sprawa dotyczy nas siedmiu, bo my przyjechaliśmy tam jako pierwsi i w gabinecie było 7 miejsc. Reszta czekała na korytarzu – zdradza Kozłowski.

Inni nie dostali tych kroplówek, bo już zabrakło czasu. Musieliśmy iść na drugi trening, więc pozostali mieli przyjść kolejnego dnia. W międzyczasie zaczęły już wychodzić jakieś „kwiatki” i cała akcja została odwołana – dodaje.

Reklama

Warto podkreślić, że Marcin Kozłowski, podobnie jak pozostali skazani piłkarze, został najpierw zawieszony na pół roku dyskwalifikacji. Później wrócił do gry, ale kara została zaostrzona. 

„To nie było zrobione z naszej winy”

Według Kozłowskiego pierwsza kara nie jest jednak brana pod uwagę przy nowym wyroku. To oznacza, że zawodnik będzie musiał odcierpieć 4,5 roku dyskwalifikacji.

Przyszło do nas pismo, że WADA się odwołała od wyroku i na nowo toczyło się postępowanie. Odbyło się kilka rozpraw, po czym została podjęta decyzja. Nie jest to sprawiedliwe, bo to największy wymiar kary, jaki mogliśmy dostać. Tym bardziej, że to nie było zrobione z naszej winy. Znam kilka sytuacji z piłki nożnej i nie tylko, gdzie za niedozwolone substancje kary były o połowę mniejsze. A my, dla odmiany, nie przyjęliśmy niedozwolonych substancji, tylko zła była zastosowana metoda i mimo to dostaliśmy największy wymiar kary. Dożylnie witamin można przyjąć 100 ml, a my przyjęliśmy ich więcej. 

Czy to zatem koniec kariery 27-letniego piłkarza? Według przepisów od kary nie można się już odwołać.

– Nie można tak mówić. Ja będę dalej walczył, bo nikt nie dowierza w to, że dostałem taką karę za to przewinienie.

Piłka nożna

dopingMarcin KozłowskiWidzew Łódź

Dodaj komentarz