Miarka się przebrała? Czy Ojamaa powinien opuścić Widzew?

LODZ. 01.03.2020 PILKA NOZNA. 21 KOLEJKA II LIGI. WIDZEW LODZ - OLIMPIA ELBLAG HENRIK OJAMAA FOT. MARIAN ZUBRZYCKI/400MM

Reklama
Czas < 1 min czytania

W ostatnich dniach głośno się zrobiło o możliwym transferze Henrika Ojamy, który miałby opuścić Widzew. Czy Estończyk powinien opuścić klub z al. Piłsudskiego?

Jak donoszą dziennikarze związani z Widzewem, Henrik Ojamaa jest na wylocie z Widzewa. Doświadczony pomocnik to w chwili obecnej jeden z najlepiej zarabiających piłkarzy w łódzkim klubie, ale nie spełnia on pokładanych w nim nadziei. Dlatego na dniach ma dojść do rozmów z piłkarzem w sprawie rozwiązania kontraktu.

Ojamaa dostał w tym sezonie kilka szans, by zaprezentować swoje umiejętności. W sezonie 2020/2021 zagrał we wszystkich dotychczasowych meczach, a 3 razy wychodził w wyjściowym składzie. Nigdy jednak nie rozegrał pełnych 90 minut. Wyjątkiem jest mecz Pucharu Polski z Unią Skierniewice.

Reklama

W każdym z meczów Ojamaa nie przekonywał do siebie. Nie imponował szybkością i przegrywał sporo pojedynków z obrońcami rywala.

To jest o tyle zaskakujące, że na treningach Estończyk wygląda naprawdę dobrze. 29-latek potrafi dobrze dośrodkować, celnie i mocno podać, czy oddać precyzyjny strzał. Niestety nie jest w stanie przełożyć tego na warunki meczowe.

Trudno się zatem dziwić, że kibice domagają się jego odejścia. Frustracja fanów Widzewa jest o tyle zrozumiała, że Ojamaa przychodził do Widzewa z łatką przebojowego piłkarza, ale w łódzkim klubie tego nie prezentuje.

Reklama

Być może warto dać szansę Henrikowi Ojamie, by stał się on typowym jokerem na ostatnie 20-30 minut meczów w Fortuna 1 Lidze. Do rozwiązania zostanie wówczas kwestia wynagrodzenia Estończyka. Przecież piłkarz wchodzący na końcówki meczu nie może być jednym z najlepiej zarabiających zawodników w drużynie.

Rozmowy dotyczące kontraktu Estończyka zapowiadają się zatem ciekawie. Czas pokaże, czy Ojamaa i władze klubu dojdą do jakiegoś porozumienia i dokąd te rozmowy zaprowadzą obie strony.

fot. Marian Zubrzycki

Reklama

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz