Nareszcie zwycięstwo! Widzew przełamał się przy Piłsudskiego

W pierwszym meczu Widzew pokonał Sandecję Nowy Sącz 2:1 Fot. Marian Zubrzycki

Reklama


Czas 2 min czytania

Widzew Łódź pokonał Resovię Rzeszów 2:0 i po trzech remisach z rzędu w końcu zgarnął komplet punktów. Chociaż nie były to najlepsze zawody w wykonaniu piłkarzy trenera Dobiego, to najważniejsze, że zakończyły się ich wygraną.

Trener Dobi zdawał sobie sprawę z tego, że źródłem strzeleckiej niemocy Widzewa jest brak w składzie nominalnego napastnika. Dlatego też od pierwszej minuty postawił na Marcina Robaka, który wrócił do wyjściowej jedenastki po przerwie spowodowanej chorobą. Zmian było więcej, bo na murawie od 1 minuty zameldowali się Mateusz Możdżeń i Krystian Nowak. Trener Dobi miał plan, by zagrali także Filip Becht i Henrik Ojamaa, ale uraz tego pierwszego sprawił, że do składu wskoczyli ponownie Patryk Stępiński i Robert Prochownik.

Widzew rozpoczął sobotnie spotkanie z wysokiego C. Już w 4. minucie po podaniu Marcina Robaka w sytuacji sam na sam z Danielem znalazł się Mateusz Możdżeń, ale pomocnik Widzewa fatalnie skiksował i zmarnował wyśmienitą okazję do zdobycia gola. 

Reklama

Później do głosy doszli goście, którzy mieli więcej z gry. W 11 minucie o krok od zdobycia bramki był Radosław Adamski, który jednak trafił w poprzeczkę. Resovia ponownie groźniej zaatakowała w 21. minucie, ale najpierw na posterunku był Miłosz Mleczko, który sparował piłkę na rzut rożny, a chwilę później w niezłej sytuacji pomyślał się Sebastian Zalepa.

Końcowe 15 minut toczyło się pod dyktando Widzewa, ale podopieczni trenera Dobiego zmarnowali dwie doskonałe sytuacje. Najpierw pojedynek sam na sam z Danielem przegrał Mateusz Michalski, a później dwiema kapitalnymi interwencjami popisał się Daniel, który obronił strzały Daniela Tanżyny i Krystiana Nowaka.

Strzelecką niemoc Widzewa przerwał wprowadzony w miejsce Fundambu Patryk Mucha, który zaliczył istne „wejście smoka”. Były gracz Górnika Polkowice już minutę po pojawieniu się na murawie zdobył gola, wykorzystując prosty błąd obrony Resovii. 

Reklama

Zdobyty gol wniósł w poczynania widzewiaków sporo pewności siebie. Resovia z kolei rzuciła się do ataku, pozwalając łódzkiej ekipie na wyprowadzanie groźnych kontrataków. Jedna z takich akcji zakończyła się golem na 2:0, a autorem trafienia „zamykającego” spotkanie był Marcin Robak.

Widzew przerwał serię meczów bez zwycięstwa i w końcu może cieszyć się z trzech punktów. Kolejne starcie czeka łodzian już w najbliższy piątek, z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza na wyjeździe.

fot. Marian Zubrzycki

Piłka nożna

Widzew Łódź

Reklama

Dodaj komentarz