Reklama
Reklama

Ogromna zmiana w ŁKS-ie [FELIETON]

Czas 2 min czytania
Ogromna zmiana w ŁKS-ie [FELIETON]
Komu ŁKS składa życzenia urodzinowe?

Reklama

Nie jest tajemnicą, że w gronie byłych piłkarzy ŁKS-u, są zawodnicy, którzy nie pałają miłością do obecnego zarządu klubu z al. Unii. Łukasz Madej i Tomasz Cebula nie raz publicznie krytykowali Krzysztofa Przytułę, dyrektora sportowego. – Znam, ale wygląda na to, że dyrektor Przytuła nie zna. Zwycięzców się nie sądzi. Gdyby ŁKS odniósł sukces, to nikt nie kwestionowałby posunięć transferowych. Nawet po awansie do ekstraklasy patrząc na niektóre ruchy zapalała mi się w głowie czerwona lampka. Przewidywałem, że będzie spory problem z utrzymaniem. Widziałem rzeczy, których nie widzieli ludzie zaślepieni propagandą sukcesu. Wtedy też zawodnicy w większości przyszli z jednej agencji. Każdy ma prawo wybierać jak chce, powtarzam, że zwycięzców się nie sądzi. Problem w tym, że teraz wśród zarządzających klubem są sami przegrani. Ich trzeba rozliczyć i osądzić. Tak jest w sporcie, tak jest w polityce. Nie robisz wyników, nie ma dla ciebie miejsca. Owoce twojej pracy cię zweryfikowały. Owoce pracy ekipy rządzącej ŁKS-em są takie, że klub popadł w poważne tarapaty finansowe – mówił na łamach Łódzkiego Sportu, Łukasz Madej, który 14 kwietnia obchodzi urodziny.

Ełkaesiacy wyklęci

Madej popadł w konflikt z szefami ŁKS-u. Po tym jak łodzianie awansowali do pierwszej ligi, wychowanek zgłosił się do swojego ukochanego klubu i chciał w nim zakończyć karierę. – Oczywiście, wracałem wtedy po kontuzji, ale mogliśmy się dogadać. Zgodziłbym się na każdą ofertę. Chodziło mi o zwykłe zarejestrowanie mnie w ZUS-ie i gdybym nie udowodnił przez pół roku, że się nadaje to odszedłbym. Zawsze chciałem skończyć karierę w ŁKS-ie i proszę nie wierzyć plotkom, że sprawa rozbiła się o finanse. Mógłbym grać nawet za 500 złotych miesięcznie. Niestety zabrakło dobrej woli ze strony rządzących – wyjaśniał Madej.

Reklama

Przez pewien czas w łódzki klub pomijał niektórych zawodników. W tym gronie był Madej, ale w 2022 roku coś się zmieniło. W mediach społecznościowych ŁKS-u pojawiły się życzenia dla wychowanka łódzkiego klubu.

Życzenia złożono również Tomaszowi Cebuli. Mistrz Polski z ŁKS-em został zaprszony na mecz otwarcia z Chrobrym Głogów, ale niestety nie pojawi się, bo nie odpowiada mu termin.

Reklama

Dlaczego ŁKS znowu „przyznaje się” do Madeja i Cebuli? Być może szefowie łódzkiego klubu zrozumieli, że nawet jeżeli są kontrowersyjni, to należy im się szacunek. Możliwe jest również, że to pomysł Jarosława Olszowego, prokurenta łódzkiego klubu. Z tego co nam wiadomo, to z jego inicjatywy Wiesław Jańczyk zostanie odznaczony medalem „Za zasługi dla miasta Łodzi”.

Byli zawodnicy i szefowie ŁKS -u powinni się pogodzić. Przecież obie grupy chcą żeby klub z al. Unii rósł w siłę.

Reklama

Piłka nożnaPublicystyka

ŁKS Łódź

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Reklama