Reklama
Reklama

PGE Skra Bełchatów chce odszkodowania od Taylora Sandera

Czas 2 min czytania
PGE Skra Bełchatów chce odszkodowania od Taylora Sandera

Taylor Sander nie jest już zawodnikiem PGE Skry Bełchatów Fot. cev.eu

PGE Skra Bełchatów nie zamierza darować Taylorowi Sanderowi zerwania kontraktu. – W USA też są sądy – zapowiada Konrad Piechocki.

Reklama

W przerwie między sezonami PlusLigi nazwa PGE Skry wymieniana była najczęściej nie z powodu powrotu Aleksandara Atanasijevicia, w kilku ostatnich latach jednego z najlepszych atakujących na świecie, lecz z powodu dziwnego zachowania Sandera.

Amerykanin w końcówce poprzednich rozgrywek przedłużył o rok kontrakt z bełchatowskim klubem, by po igrzyskach olimpijskich w Tokio zniknąć. Nie przyleciał do Polski, nie odbierał telefonów ani z PGE Skry, ani od swojego włoskiego menedżera. O tym, że żyje, można było dowiedzieć się ze zdjęć zamieszczanych na Instagramie.

Reklama

PGE Skra pozwie Sandera

W zespole jego miejsce zajął Dick Kooy, a tuż przed rozpoczęciem sezonu PGE Skra poinformowała o rozwiązaniu kontraktu z Sanderem i zapowiedziała kroki prawne. I tutaj zaczyna się problem. W piłce nożnej w podobnym przypadku zawodnik nie wywiązujący się z umowy zostaje bezwzględnie zdyskwalifikowany na trzy lata. W siatkówce można występować o arbitraż do FIVB, ale wynik jest niewiadomą.

PRZECZYTAJ TEŻ: PGE Skra bez największej gwiazdy

Reklama

W końcu Sander się ujawnił oficjalnie, ogłaszając, że zmienia siatkówkę halową na plażową. Na początku przypuszczano, że będzie występował w amerykańskich rozgrywkach, które nie toczą się pod egidą FIVB. Kilka dni temu ogłoszono jednak, że Sander w parze z Taylorem Crabbem został zgłoszony do turnieju Pucharu Świata w siatkówce plażowej w Brazylii. Zostanie on rozegrany w dniach 10-14 listopada w Itapemie.

Reklama

W Bełchatowie twierdzą, że tzw. sprawa Sandera się nie zakończyła. – Nie raz pokazywaliśmy, że jesteśmy gotowi dogadać się z siatkarzami, którzy z różnych przyczyn mają kłopoty. Ale ten przypadek jest inny, bo Sander zachował się nieładnie, a przecież jest kapitanem reprezentacji USA. Przede wszystkim zostawił nas na lodzie, b gdy już okazało się, że nie chce grać w Skrze, to nie było szansy na znalezienie dla niego zastępcy – mówi Konrad Piechocki, prezes PGE Skry.

Tysiące czy miliony?

Gdyby nie to, że wcześniej, czyli przed zniknięciem Sandera, w Bełchatowie zainteresowano się Kooyem, dziś w drużynie byłby ogromny problem z przyjmującymi. Władze PGE Skry postanowiły skarżyć Sandera o odszkodowanie przed amerykańskim sądem. Prawnicy już przygotowują pozew na kilkaset tysięcy dolarów, czyli wartość kontraktu. Potwierdza to prezes Piechocki. – Nie możemy tego zostawić także ze względu na drużynę, która została przez Sandera oszukana. Także dlatego nie odpuścimy – dodaje.

W umowie Sandera z PGE Skrą jest też zapis o karze finansowej za każdy trening opuszczony bez usprawiedliwienia. Jeśli klub zdecydowałby się to wykorzystać, siatkarzowi groziłoby bankructwo. Na rozstrzygnięcie procesu trzeba będzie zapewne długo poczekać, ale w Bełchatowie twierdzą, że są na to przygotowani.

Reklama

W niedzielę o godzinie 17.30 PGE Skra – oczywiście bez Sandera – zmierzy się w hali Energia z Indykpolem AZS Olsztyn.

Siatkówka

PGE Skra BełchatówTaylor Sander

Dodaj komentarz

Reklama