Piłkarze rezerw Widzewa cieszą się z awansu

Radość rezerw Widzewa z awansu do IV ligi/widzew.com, fot. Martyna Kowalska

Reklama
Czas 2 min czytania

Na cztery kolejki przed końcem rozgrywek w lidze okręgowej drugi Widzew wywalczył awans.

Już na pewno zespół trenera Jakuba Grzeszczakowskiego wygra ligę. Drugi w tabeli GKS Ksawerów ma aż 16 punktów mniej. Rezerwy Widzewa zdobyły w tym sezonie aż 122 gole i straciły tylko 15. Ich bilans to 23 wygrane, trzy remisy i dwie porażki. – Dzisiejszy awans to efekt naprawdę solidnej pracy na przestrzeni całego sezonu. Cieszę się, że udało nam się ten awans wywalczyć, tym bardziej, że dla potrzeb całej Akademii ważne jest, by drużyna rezerw grała na możliwie najwyższym piłkarsko poziomie – powiedział po meczu z Victorią Rąbień (6:0), który przypieczętował w środę awans, trener Jakub Grzeszczakowski. –  Na podsumowanie sezonu jeszcze przyjdzie pora, przyjdzie też czas na rozkładanie wszystkiego co się wydarzyło w tym sezonie na czynniki pierwsze. Teraz jednak trzeba skorzystać z okazji do tej radości, jaką jest awans do IV ligi i choć w mojej opinii wygranie klasy okręgowej było tak naprawdę naszym obowiązkiem, to nijak nie umniejsza chłopakom ich osiągnięcia.

W tym sezonie oprócz młodych piłkarzy, drugi zespół wzmocnili także Sebastian Rudol, przesunięty z pierwszego zespołu, oraz Daniel Mąka, który przed sezonem podpisał kontrakt na grę w rezerwach. Okazjonalnie do rezerw trafiali gracze z drużyny Fortuna 1 Ligi Widzewa, np. Merveille Fundambu, który ostatnio grał w okręgówce regularnie, albo wracający na boisko po kontuzji Petar Mikulić. – Przeżywałem w swojej karierze różne chwile, były wzloty, były upadki, ale zawsze dawałem z siebie wszystko – tak w pierwszej drużynie jak i na niższych szczeblach rozgrywek – mówi Mąka. – Jestem doświadczonym zawodnikiem, najstarszym w szatni i sporo w swoim futbolowym życiu przeżyłem. Gdy byłem zawodnikiem na granicy pierwszej drużyny Widzewa i drużyny rezerw, ciężko pracowałem, by dawać z siebie jak najwięcej w każdym meczu, bez względu na rywala i bez względu na stawkę, bo taki już jestem. Dziś cieszę się, że mogłem pomóc zespołowi w awansie i cieszę się, że jestem częścią tej drużyny.

Reklama

Piłkarze Widzewa II celebrowali awans jeszcze na boisku po ostatnim gwizdku sędziego – mieli okolicznościowe koszulki i szaliki. Potem radość przeniosła się do szatni.

Piłka nożna

Widzew Łódź

Dodaj komentarz