Stawowy w końcu przestał owijać w bawełnę

Wojciech Stawowy, trener ŁKS-u Łódź (fot ŁKS TV)

Reklama
Czas 2 min czytania

ŁKS musiał przegrać trzeci mecz z rzędu, by trener Wojciech Stawowy przestał bronić swoich piłkarzy i brać całą winę na siebie. W końcu, po porażce z Zagłębiem, trener ŁKS-u krytycznie wypowiedział się na temat postawy zawodników.

Wygląda na to, że w końcu trener Stawowy przejrzał na oczy. Do tej pory bronił on piłkarzy, którzy na boisku prezentowali się bardzo słabo. Mówił, że postawę zespołu i wynik bierze na siebie, próbując jednocześnie zdjąć presję z zawodników. 

Po meczu z Zagłębiem miarka się przebrała. Wojciech Stawowy w końcu krytycznie odniósł się nie do swojej osoby, ale do postawy piłkarzy.

Reklama

– Tutaj nie ma co się rozwodzić. Minimalizm i kalkulacja jaką zaprezentowaliśmy w pierwszej połowie tego spotkania, kosztowały nas utratę gola do szatni. Nie pomoże się szczęściu, jeśli pierwsza połowa jest po prostu przespana – powiedział po meczu Wojciech Stawowy.

I dodał: – Grając nawet w osłabieniu potrafiliśmy w drugiej połowie być zupełnie innym zespołem niż przed przerwą. Niestety to, co siedzi w głowach zawodników i to, co im totalnie przeszkadza, było widoczne dzisiaj w pierwszej połowie. To nas kosztowało kolejną porażkę. Nie jest ważne, że w drugiej połowie ten zespół momentami grał tak, jak powinien grać od samego początku. To się nie liczy. 

Stawowy podkreślił, że największym problemem jest nastawienie piłkarzy na początku meczu. Zawodnicy dopiero po otrzymaniu jakiegoś bodźca potrafią się otrząsnąć i przez chwilę pokazać na co ich stać.

Reklama

– Piłka nożna polega na tym, by zdobywać bramki, wygrywać i grać mocno zdeterminowanym od pierwszej minuty. Z takim nastawieniem wychodzimy na boisko, ale gdy tylko sędzia rozpocznie mecz, to ta drużyna totalnie odmienia swoje oblicze i musi się dopiero coś wydarzyć na boisku, by zespół zaczął inaczej funkcjonować. Tak się nie da grać. 

Na koniec trener ŁKS-u nie ukrywał swojego rozczarowania współpracą Kuby Wróbla i Samu Corrala, którzy z dobrej strony pokazali się w meczu ze Śląskiem.

– Nie byłem zadowolony ze współpracy tej dwójki napastników. Kuba miał zupełnie inne zadania do zrealizowania. Ale to temat do przeanalizowania przeze mnie z piłkarzami – zakończył Stawowy.

fot. ŁKS TV

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz