Tomasz Cebula z ŁKS “Na talent jaki miałem, nie zrobiłem kariery jaka była mi pisana”

Reklama
Czas 3 min czytania

Dzwonię do niego z Łodzi do Holandii. Kiedy tylko słyszy, że będziemy rozmawiali o ŁKS-ie słyszę jak głos z radości mu drży. Tomasz Cebula rozlicza się ze swoją przeszłością, opowiada o dawnym i obecnym ŁKS-ie. Zapraszamy!

Jedyny kontakt z Panem jaki mają kibice, to ten przez Facebooka gdzie jest Pan bardzo aktywny. Czym zajmuje się Pan na co dzień?

Mieszkam w Holandii, tutaj obostrzenia związane z koronawirusem są mniejsze. Obowiązują tylko w sklepach i pomieszczeniach zamkniętych

Reklama

Czyli zaszczepić się Pan nie zaszczepi?

Nie ma takiej możliwości

Przejdźmy do milszych tematów. Może opowiedzieć Pan trochę więcej o akcji “Buty dla Kenii”?

Reklama

W Holandii pracował ze mną kolega z Kenii, który opowiadał o problemach jakie przeżywają tamtejsi młodzi chłopcy. Zdecydowałem się napisać post na Facebooku, w którym zwróciłem się z prośbą o sprzęt sportowych dla ubogich dzieci z tamtego regionu. Byłem w szoku jak niesamowity był odzew. Pomagali głównie łodzianie. Nie spodziewałem się, że ludzie pamiętają jeszcze o Tomku. Akcja przekroczyła jednak wszelkie normy! Dzięki sieci kontaktów do akcji włączona została cała Polska. Same paczki ważyły łącznie około 600 kilogramów. Na początku zbieraliśmy tylko buty. Potem ludzie zaczęli wysyłać nam wszystkie akcesoria do gry w piłkę nożną. Szukamy aktualnie odpowiedniej firmy, która przewiezie towar do Kenii.

Pogadajmy o piłce. Jaki był ŁKS lat 90.?

Wymagający, dużo trudniej było dostać się do pierwszej drużyny. Jak patrzę teraz na zawodników, którzy grają w Ekstraklasie, nie wiem czy znaleźliby sobie miejsce w ówczesnej drugiej lidze.

To prawda, że ŁKS zażądał za Pana od pewnego klubu z Belgii 800 tysięcy marek?

Dowiedziałem się po kilku latach. Było dużo ofert, o których nie słyszałem. Najpierw dyrektor Byczkowski i nasz kochany Antoni Ptak tak przyzwyczaili się do mojego nazwiska i wysokich umiejętności, że nie chciał mnie puścić. Uważam, że zabrał mi kilka lat grania na zachodzie.

Dużo jeździł Pan na testy do innych klubów?

Będąc w ŁKS-ie, nie wiem po co często wozili mnie po różnych testach. Podczas jednych w Niemczech, wiadomo byłem niezłym technikiem, piłkę trzymałem przy nodze dłużej niż trzeba, bramkarz przetrącił mi nogi. Miałem później problem z chodzeniem. Tak kiedyś było. Jeżeli ktoś chciał grać w Niemczech musiał być “zdrowym chamem”.

Najlepszy piłkarz z jakim Pan grał?

Jacek Ziober

Piłkarz, który powinien zrobić karierę światową a nie wyszło mu?

Igor Sypniewski, z którym miałem przyjemność grać w ŁKS-ie. Szkoda chłopa… Siebie też bym wymienił. Na talent jaki posiadałem kariery, do której byłem predystynowany nie zrobiłem, ale niczego w życiu nie żałuję. Jedynie szkoda, że za moich czasów menedżerowie patrzeli tylko na swój zysk, a nie jak poprowadzić karierę młodego zawodnika.

Czas na trochę trudniejsze pytania. Jest rok 1993. ŁKS wygrywa z Olimpią 7:1. Zapewnia sobie tym samym tytuł Mistrza Polski. Ten mecz był czysty?

My jako piłkarze nic nie wiedzieliśmy. Mieliśmy grać normalnie, tak jak każdy mecz. Po czasie dowiedzieliśmy się, że mecz był “załatwiony” przez działaczy. Nikogo nie złapałem za rękę. Nie wiem czy chodziło o pieniądze, czy o jakieś ustne umowy.

A to rzekomo 11 ustawionych meczów w 1998 roku to bujda?

Oczywiście, że bujda. Mistrzostwo zdobyliśmy na boisku. Do sprawy odniosę się jeszcze jak przyjadę do Łodzi. Pomóc ma mi w tym Krzysiek Derby. który prowadzi niesamowitą grupę Wirtualne Muzeum Łódzkiego Klubu Sportowego.

To teraz trochę o piłce. Czy trener Stawowy da ŁKS-owi awans?

Z całym szacunkiem, ale nie widzę go na ławce naszej drużyny. Nie lubię go jako człowieka i trenera. Nawet w naszym województwie mamy wielu lepszych szkoleniowców.

Sagana?

Wyjął mi to Pan z ust! Marek Saganowski byłby doskonałym trenerem czemu nie dać mu szansy?

Bo mu w Lublinie płacą pewnie dwa razy więcej niż ŁKS mógłby

Znając charakter i miłość Sagana do ŁKS-u myślę, że zrezygnowałby z większych pieniędzy byle trenować swoją drużynę. W nas płynie ełksiacka krew. Myślę, że już niedługo zostanie trenerem pierwszej drużyny ŁKS-u.

Najlepszy piłkarz ŁKS-u?

Janek Sobociński to nasza przyszłość, mimo że popełniał masę błędów nie załamywał się walczył dalej. Odbudował się i znowu błyszczy.

Krzysztof Przytuła- dobry, ale kontrowersyjny, czy czas szukać nowego dyrektora sportowego?

Nie trawię gościa, zmieńmy temat. Nie wiem jakim cudem on się znalazł w ŁKS-ie

Na jakich pozycjach ŁKS potrzebuje wzmocnień?

Na skrzydłach przydałoby się takich dwóch wariatów jak Cebula i Ziober. Oprócz tego skład jest fajny. Widzę ich w Ekstraklasie. Po awansie przydałoby się jeszcze dwóch klasowych zawodników.

Spotkamy się na pełnym stadionie?

Jak najbardziej, dostałem już zaproszenie od mojego serdecznego kolegi Pawła Lewandowskiego, który pomógł mi również w transporcie sprzętu do Kenii. Wpłacił bardzo duży datek. Oprócz tego dostałem od niego zaproszenie na Skyboxa. Jak tylko będzie można wchodzić na mecze biorę wolne i jadę do Łodzi

Rozmawiał Filip Kijewski

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódźłks tomasz cebula

Dodaj komentarz