Trener ŁKS-u: „Widziałem dziś na boisku jedenastu liderów”

fot. ŁKS Łódź / Cyfrasport

Reklama


Czas 2 min czytania

„Chłopaki pokazali dziś, że potrafią przenosić góry” – powiedział Marcin Pogorzała po zwycięskim debiucie w roli pierwszego trenera ŁKS-u.

– Jestem dumny z tego zespołu, z każdego z tych chłopaków. Mieliśmy dziś na boisku jedenastu liderów, którzy pokazali, że potrafią grać w piłkę, potrafią walczyć, potrafią przenosić góry. Wielki szacunek i podziękowania dla nich za to, że się nie poddali. W pierwszej połowie bardzo dobrze tworzyliśmy sobie przestrzenie w ofensywie i je wykorzystywaliśmy, a w defensywie fajnie współpracowaliśmy. Mam wrażenie, że w drugiej połowie tej determinacji było w naszej grze jeszcze więcej i to pomimo komplikacji oraz upływu sił. Stracona bramka mogła nas podłamać, a nie podłamała; rzut karny dla Termaliki mógł zakończyć mecz, a nie zakończył, bo się nie poddaliśmy. Takie mecze budują zespół, w takich meczach zespół się scala – podsumował spotkanie nowy trener ŁKS-u.

Pogorzała podkreślił, że zespół bardzo dobrze wykorzystał czas przygotowań do meczu z Termalicą. -Wydaje mi się, że zrobiliśmy sporo jak na ten krótki okres, mieliśmy nawet obawy czy nie za dużo, bo nadmiar informacji też potrafi splątać nogi i zablokować głowy. Pracując nad taktyką, mocno dbaliśmy też o głowy chłopaków. Uważam, że piłkarzom udało się dziś zrealizować bardzo duży procent naszych przedmeczowych uwag, dlatego jeszcze raz wielkie gratulacje dla nich. Jestem dumny z nich i ze sztabu, który wspierał mnie przez cały tydzień – podkreślił były asystent Kazimierza Moskala, Wojciecha Stawowego i Ireneusza Mamrota.

Reklama

„Chcemy być niepowtarzalnie powtarzalni”

ŁKS strzelił dziś obie bramki z gry po akcjach skrzydłami. Czy te sektory będą kluczowe w taktyce ŁKS-u pod wodzą Marcina Pogorzały? – Granie skrzydłami będzie w mojej taktyce ważne, ale równie ważne będzie granie przez środek. Chcemy być wielowymiarowi, nie szukać wciąż tych samych rozwiązań. Być niepowtarzalnie powtarzalni. W tygodniu dużo rozmawialiśmy o tym, co dzieje się z naszą drużyną w momencie, w którym tracimy bramkę. Zawodnicy sami przyszli do mnie po jednym z ostatnich treningów i powiedzieli, że musimy wspólnie coś z tym zrobić. Dzisiaj było widać zmianę – zespół po straconych golach nie przygasł, tylko wręcz przeciwnie. Był spokojny, był pewny tego, co ma robić i to przyniosło efekty – powiedział trener „Rycerzy Wiosny”.

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Reklama

Dodaj komentarz