Reklama
Reklama

Trener Widzewa: Podnieśliśmy się

Czas 2 min czytania
Trener Widzewa: Podnieśliśmy się

Trener Widzewa Janusz Niedźwiedź/fot. Marcin Bryja, widzew.com,

Widzew pokonał w 1/16 finału Pucharu Polski GKS Jastrzębie 4:1. Co powiedzieli trenerzy i piłkarze po tym meczu?

Reklama

Janusz Niedźwiedź (trener Widzewa):

Naszym celem był dziś awans, ale równie ważne było podniesienie się po ostatniej porażce. W niełatwych warunkach pogodowych, na mokrym boisku daliśmy sobie dobrze radę i bardzo mnie to cieszy. Oprócz zwycięstwa raduje mnie końcówka meczu – Filip Zawadzki wszedł i wywalczył karnego. Potem trafił Marek Hanousek i mógł wreszcie wykonać kołyskę dla nowo narodzonego dziecka. Ponadto wrócił po długiej kontuzji Przemek Kita, zaprezentował się dobrze – to też bardzo ważne.

Reklama

Chcemy grać szybko, a pozwalał dziś na to wysoko wychodzący przeciwnik. Powiedziałbym, że stać nas na jeszcze więcej, ale to jest też gra, na którą liczę – szybkie wymiany podań i aktywność w ataku. Dzisiaj mokre boisko ułatwiało szybką grę i premiowało takie dynamiczne akcje.

Jacek Trzeciak (trener GKS-u Jastrzębie):

Reklama

Dzisiejsze spotkanie przebiegało w 100 procentach pod dyktando Widzewa. Nie byliśmy dla rywali zagrożeniem, choć były też dobre momenty przy wyniku 2:0, gdy Widzew był uspokojony, a my stworzyliśmy sobie dwie bardzo dogodne sytuacje, z czego wykorzystaliśmy jedną i przy wyniku 3:0 strzeliliśmy na 3:1. Jednak z przebiegu meczu nie mieliśmy żadnych argumentów.

Reklama

W kwestii zmiany w bramce – wcześniej ustaliliśmy, że Grzesiek i Mariusz zagrają po połowie. Zdaję sobie z tego sprawę, że to taka niecodzienna sytuacja, ale to była ważna zmiana dla dobrej atmosfery w szatni.

Był to jeden z meczów, gdzie Widzew będąc lepsza drużyną dołożył jeszcze determinację. U nas tego nie było widać. Dochodzimy do sytuacji strzeleckich, gdzie uderzamy z 10-11 metrów, a zawodnicy Widzewa w 3-4 rzucają się pod piłkę, twarzą, głowami i to jest właśnie determinacja. U nas tego po prostu brakowało i za to jestem najbardziej zły.

Radosław Gołębiowski:

Reklama

Cieszyliśmy się, że mamy ten pucharowy mecz zaraz trzy dni po spotkaniu w Rzeszowie, bo mieliśmy okazję do wyjścia na boisko i zrehabilitowania się. Po spotkaniu z Resovią byliśmy trochę poddenerwowani, bo nie wyszedł nam ten występ. Dzisiaj zareagowaliśmy najlepiej, jak się dało. Wygraliśmy 4:1 i teraz przygotowujemy się do spotkania z Miedzią. Ostatnio miałem trudniejszy moment jeśli chodzi o moją grę, dlatego cieszę się, że dzisiaj miałem okazję wyjścia na boisko i zaprezentowania się. Trener zobaczył mnie w grze, na pewno będzie analiza tego spotkania i zobaczymy, co będzie dalej.

Dominik Kun:

Bardzo uradowała mnie ta strzelona bramka, ale wcześniej nie przeżywałem tego, że nie strzeliłem gola, tylko cieszyłem się, że koledzy zdobywają bramki i wygrywamy mecze. Trener mówił nam, że dobrze, że od razu po porażce w Rzeszowie gramy szybko kolejne spotkanie. Trochę zmazaliśmy plamę za ten słaby występ z Resovią. Możemy teraz się zregenerować i jak najlepiej przygotować się do niedzielnego meczu. Jest dużo czasu, żeby się przygotować do spotkania z Miedzią, a kondycyjnie czujemy się dobrze.

Reklama

Kacper Karasek:

Zrobiliśmy kolejny awans w Pucharze Polski i z tego należy się cieszyć. Nie myślimy o finale, tylko skupiamy się na wygrywaniu kolejnych meczów. Oczywiście nie chciałbym strzelać goli tylko w Pucharze, ale każda bramka cieszy. Teraz trzeba w lidze potwierdzić dobrą dyspozycję z dzisiejszego spotkania. Nastroje się poprawiły, ale z Miedzią nie będzie łatwo o trzy punkty. Trzeba jednak zrobić wszystko, by zwyciężyć również w niedzielę.

Wypowiedzi ze strony widzew.com.

Reklama

Piłka nożna

puchar polskiWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama