Trener Widzewa: Przed nami Korona, a nie derby Łodzi

Widzew Łódź - GKS Jastrzębie 3:1, trener Janusz Niedźwiedź/fot. Marcin Bryja, widzew.com

Reklama


Czas 3 min czytania

Trener Widzewa podsumował wygraną z GKS-em Jastrzębie i zapewnił, że jeszcze nie myśli o derbach.

Za Widzewem kolejne zwycięstwo w Sercu Łodzi. Tym razem pokonali GKS Jastrzębie 3:1. Co ciekawe, tym razem drużyna zagrała w nowym ustawieniu. Po raz pierwszy trener wystawił dwóch napastników. Do skutecznego w tym sezonie Bartosza Guzdka dołączył Mattia Montini. – Poczekaliśmy trochę na niego. Na treningach pokazywał się z dobrej strony. Widać było, że jest dynamiczniejszy – mówi trener Janusz Niedźwiedź.

Guzdek i Montini zagrali ze sobą po raz pierwszy. Trener podkreśla, że mieli do wykonania bardzo dużo ciężkiej pracy, bo musieli nakładać pressing na rywali na całej szerokości boiska. – Wykonali bardzo dużo pracy fizycznej – podkreśla. Do tego obaj zdobyli po golu. Dla Guzdka to piąta bramka w lidze, dla Włocha pierwsza. Montini jest już szesnastym piłkarzem Widzewa z golem.

Reklama

Trener Widzewa o trudnym meczu

Widzew jest liderem ligi, a grał z ostatnim w tabeli GKS-em. Niedźwiedź w klubowym radiu mówił, jak trudny był to mecz także z powodu tego, że niektórzy już przed spotkaniem dopisywali jego drużynie trzy punkty. – Tak bardzo często bywa, że dolicza się punkty, gdy przyjeżdża drużyna z dołu tabeli, a my do tego gramy u siebie. W piłce nożnej nie ma czegoś takiego, jak „na pewno”. Niespodzianki, a nawet sensacje, się zdarzają. Do każdego meczu trzeba podchodzić z jednakowym zaangażowaniem. Najlepsze zespoły na świecie zawsze potrafią pokazać swoją siłę i dominację, bez względu na to, z kim gra – mówi trener łodzian. – My osiągnęliśmy swój cel, bo wygraliśmy. Nie było to jednak łatwe i przyjemne. Przypominam, że GKS zremisował z Miedzią. Z ŁKS-em też chociaż przegrywał 0:2. Z Koroną poniósł minimalną porażkę, a z Podbeskidziem gola stracił dopiero w końcówce. To nie był w Łodzi zespół, który chciał się tylko murować i przegrać jak najniżej.

Kun z błędem, ale też z asystami

Niedźwiedź chwalił też poszczególnych piłkarzy. O Montinim już było. Pochwały w klubowym radiu zebrał też Karol Danielak, który strzelił gola nr. 2, oraz Dominik Kun. Skrzydłowy Widzewa zaliczył w niedzielę dwie asysty i ma ich na koncie już siedem. – Cierpliwie czekam jeszcze na jego bramkę. Chciałbym bardzo, by ją zdobył. To zawodnik, na którego bardzo przyjemnie się patrzy. Pomimo błędu – mówi Niedźwiedź.

Ten błąd to oczywiście spowodowanie karnego na koniec pierwszej połowy. – Dominik miał kontrolę, ale piłka się zaplątała i rywal wygrał pozycję. Nasz piłkarz ratował się pociągnięciem za koszulkę. Takie błędy się zdarzają. Ale Dominik jest na tyle świadomy, że dobrze wie, co zrobił. Skupiam się na tym, że wypracował dwie bramki – twierdzi trener Widzewa.

Reklama

Co z Letniowskim i Villanuevą?

W meczu z GKS-em nie zagrał Juliusz Letniowski, który narzeka na mięśniowy uraz. – W poniedziałek Julek normalnie wchodzi w trening. Będziemy to monitorować, jest kilka dni do meczu. To drobny uraz, ale nie chcieliśmy ryzykować, by się nie pogłębił – tłumaczy Niedźwiedź. Kibice pytali też o brak w kadrze Daniela Villanuevy, który tym razem nie grał też w rezerwach. – Miał uraz, który trochę się przeciągnął. Potem doszedł kolejny uraz głowy w rezerwach i dochodził do siebie. Jeszcze nie jest gotowy w 100 procentach. Tym razem nie zagrał w drugim zespole, bo mecz był na sztucznym boisku, której jest bardziej urazowe.

W następnej kolejce Widzew zagra na wyjeździe z wiceliderem, czyli Koroną Kielce. Potem są derby Łodzi, ale trener zapewnia, że myśli tylko o kolejnym meczu. – Teraz najważniejsza jest Korona, chociaż wiem, że niektórzy myślą o kolejnym spotkaniu. Liczy się to, co tu i teraz – zapewnia.

Dodał jednak, że nie chce zajmować się rywalem, ale swoją drużyną. – Zaczynamy akcję Korona i zrobimy wszystko, by przygotować się jak najlepiej. Będziemy mieli ból głowy, czy wrócić do dawnego ustawienia, czy powtórzyć to z niedzieli, bo przecież poszło dobrze i Mattia strzelił gola.

Reklama

Piłka nożna

Janusz NiedźwiedźWidzew Łódź

Dodaj komentarz