Reklama
Reklama

Trener Widzewa: Wygraliśmy zasłużenie

Czas 3 min czytania
Trener Widzewa: Wygraliśmy zasłużenie

LODZ. 03.04.2022 PILKA NOZNA. FORTUNA I LIGA. WIDZEW LODZ - GKS TYCHY N/Z ERNEST TERPILOWSKI, KRZYSZTOF WOLKOWICZ, bramka FOT. MARIAN ZUBRZYCKI

Nawet stracona bramka nie wybiła nas z rytmu. Potrafiliśmy się podnieść, kruszyliśmy ten mur i w końcu stworzyliśmy swoje sytuacje – powiedział po zwycięstwie z GKS-em Tychy trener Janusz Niedźwiedź.

Reklama

Artur Derbin (trener GKS-u Tychy):

Tak po ludzku jest nam żal tego, że przegraliśmy w takich okolicznościach. Tracimy bramkę w ostatnich minutach. Dużo dzisiaj zrobiliśmy, żeby wywieźć stąd korzystny wynik. Jeśli chodzi o te cechy czysto piłkarskie, to myślę, że Widzew dzisiaj jednak pokazał jakość. Wiedzieliśmy, że każda minuta tego meczu, przy niekorzystnym rezultacie dla Widzewa, będzie powodowała presję na zawodnikach gospodarzy i będzie to dla nas sporą korzyścią. Nie ustrzegliśmy się jednak błędów – straciliśmy bramki po stałych fragmentach gry i czeka nas analiza odnośnie reakcji poszczególnych zawodników w tych sytuacjach. Liczyliśmy na zdobycze punktowe, ale jest inaczej. Nie będziemy tego rozpamiętywać, trzeba się już skupić się  na najbliższym spotkaniu.

Reklama

Janusz Niedźwiedź (trener Widzewa):

Przede wszystkim gratulacje dla naszych piłkarzy, nie tylko za wynik, bo on był pochodną naszej gry. Bardzo dobrze weszliśmy w ten mecz, bardzo płynnie rozgrywaliśmy akcje. Było widać, że piłkarze są pewni siebie, choć w ostatnim czasie było wiele trudności. Dziękuję naszym kibicom za świetny doping – przyjemnie grać na naszym stadionie.

Reklama

Muszę pochwalić piłkarzy za to, że nawet stracona bramka nie wybiła nas z rytmu. Potrafiliśmy się podnieść, kruszyliśmy ten mur i w końcu stworzyliśmy swoje sytuacje. Po pierwszej bramce dla nas dostaliśmy dodatkowego zastrzyku energii. Reasumując, wygraliśmy zasłużenie.

Reklama

Karol Danielak:

Prawe wahadło to żaden element zaskoczenia, bo trenowałem to całe życie, a mam 30 lat. Chyba każdy wie, że wcześniej ta pozycja była moją wiodącą, więc nie jest mi obca i nie bałem się jej. Wiedziałem dobrze, jak mam się zachowywać. Cieszę się z wyniku końcowego, bo gra indywidualna to jedno, ale tak naprawdę liczy się drużyna. To był bardzo ważny mecz, w którym daliśmy radę i pokazaliśmy charakter. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę, potrafimy walczyć.Te trzy punkty są bardzo znaczące.

Pierwsza połowa też była pod nasze dyktando. Szacunek dla przeciwnika za bardzo ładnego gola. Musimy to jednak przeanalizować. Poza tym przeciwnik nam nie zagroził – to my cały czas byliśmy w natarciu na bramkę rywala. Graliśmy cały czas z dużą wiarą, że wykorzystamy swoje sytuacje. I stało się, strzeliliśmy jedną bramkę więcej.

Reklama

Marek Hanousek:

Pierwszy raz grałem jako środkowy obrońca, musiałem wykorzystać pierwsze minuty, aby przyzwyczaić się do tej pozycji. Z upływem czasu czułem się coraz lepiej i uważam, że jako zespół zagraliśmy dobre spotkanie. Zasługiwaliśmy na wygraną, zdobyliśmy trzy punkty i to jest w tej chwili najważniejsze.

Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Tak dziś, jak i w naszych poprzednich spotkaniach mieliśmy mnóstwo okazji na zdobycie bramki. Jeśli bylibyśmy bardziej skuteczni, grałoby nam się łatwiej. Dzisiaj kibice byli naszym dwunastym zawodnikiem na boisku i dzięki nim zdobyliśmy trzy punkty. Życzę każdemu naszemu zawodnikowi, aby doznał takiego uczucia jak Bartek Pawłowski po zdobyciu zwycięskiej bramki. W środę mamy już kolejne spotkanie i jeśli zgarniemy punkty w tym tygodniu, może mieć to kluczowy wpływ na resztę sezonu.

Reklama

Ernest Terpiłowski:

Bramka bardzo mnie cieszy, tym bardziej że spotkanie też nie było łatwe. Fajnie, że mogłem wyrównać stan rywalizacji tym trafieniem i dodać naszej drużynie skrzydeł. Zawsze staram dawać z siebie sto procent i walczyć do samego końca – dziś moje zaangażowanie przyniosło drużynie dużo korzyści. Dziś nasza prawa strona, na której grałem z Karolem Danielakiem, naprawdę dobrze funkcjonowała. Obaj mamy inklinacje dynamiczne i nieźle się odnajdujemy na boisku wymieniając między sobą podania. Mogłem mieć w tym meczu także asystę, ale nie będę wypominał tej sytuacji Bartkowi Guzdkowi – takie rzeczy po prostu się zdarzają i mogą przytrafić się każdemu.

Wypowiedzi pochodzą ze strony widzew.com.

Reklama

Piłka nożna

Janusz NiedźwiedźWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama